Cena złota osiągnęła w piątek najwyższy poziom od sześciu lat. Trwającą od miesiąca tendencję wzrostową utrwalił spadek kursu dolara do euro. W Londynie za uncję tego kruszcu płacono 376,35 USD wobec 369,50 USD dzień wcześniej.
Na rynku naftowym notowania wahały się początkowo w wąskim przedziale, jednak w dalszej części dnia zaczęły rosnąć pod wpływem obaw dotyczących małych zapasów benzyny na rynku amerykańskim. Przed wydłużonym weekendem, związanym z obchodami Święta Pracy, były one o 7,5% mniejsze niż przed rokiem. Niepokój nasiliła dodatkowo wiadomość, że - wbrew wcześniejszym zapewnieniom - towarzystwo naftowe Petroleos de Venezuela może ograniczyć dostawy benzyny do USA. Tydzień wcześniej ambasador Wenezueli zapewniał, że jego kraj zwiększy eksport tego paliwa, aby wyrównać niedobory spowodowane przez niedawną awarię systemu energetycznego na wschodnim wybrzeżu, która unieruchomiła część rafinerii i rurociągów naftowych. W Londynie baryłka gatunku Brent z dostawą w październiku zdrożała w piątek po południu do 29,66 USD, z 29,44 USD w końcu sesji czwartkowej. Tymczasem średnia cena ropy dostarczanej przez OPEC utrzymywała się przez siódmą sesję z rzędu powyżej górnej granicy uzgodnionego przez to ugrupowanie przedziału 22 USD - 28 USD.
Notowania miedzi zaczęły znów rosnąć, reagując tym razem na osłabienie dolara w stosunku do euro, które zwiększyło atrakcyjność tego surowca dla nabywców z Europy. Na Londyńskiej Giełdzie Metali tona miedzi w kontraktach trzymiesięcznych kosztowała w piątek 1763 USD wobec 1734 USD w czwartek.