Reklama

Pozostało dużo do zrobienia

Z Piotrem Bendykowskim, partnerem w firmie doradczej Palo Alto Business Solutions, rozmawia Tomasz Brzeziński

Publikacja: 30.08.2003 11:51

Czy bancassurance ma szanse rozwinąć się w Polsce?

Udział składki pozyskiwanej przez banki, na razie jeszcze niewielki, będzie rósł. Najważniejszym czynnikiem sprzyjającym takiej współpracy jest czynnik społeczny, czyli rola banku w życiu ludzi. Bank jest jednym z nielicznych miejsc w Polsce, gdzie można zobaczyć kolejki, mimo że sektor bankowy został sprywatyzowany, a liczba oddziałów znacznie się zwiększyła. Depozyty bankowe stanowią ponad 3/4 oszczędności gospodarstw domowych. W porównaniu z innymi europejskimi krajami to bardzo dużo. Okazuje się więc, że banki cieszą się w Polsce dużym zaufaniem i są często odwiedzane. Są to czynniki, które pozytywnie się korelują ze skuteczną sprzedażą ubezpieczeń przez banki. Wystarczy spojrzeć na dwa kraje: Hiszpanię, gdzie 75% ubezpieczeń życiowych sprzedawanych jest przez banki, oraz Wielką Brytanię z udziałem rzędu 10%. Na Wyspach Brytyjskich liczba oddziałów bankowych została mocno ograniczona w wyniku presji konkurencyjnej na ceny. Klienci korzystają z bankomatów, internetu lub telefonu. Z kolei Hiszpania, podobnie jak Polska, ma bardzo rozwiniętą sieć placówek bankowych. Hiszpanie bardzo chętnie załatwiają swoje sprawy finansowe w banku.

Dlaczego więc tak opornie idzie współpraca banków i ubezpieczycieli w zakresie oferowania wspólnych produktów, czy też wzajemnego wykorzystania ich sieci sprzedaży? Co jest główną przeszkodą?

Jest kilka czynników utrudniających współpracę pomiędzy naszymi bankami a zakładami ubezpieczeń. Pierwszym jest ustawodawstwo. Znowu posłużę się ilustracją Wielkiej Brytanii gdzie udział bancassurance jest najniższy w EU i Hiszpanii, gdzie jest najwyższy. W Wielkiej Brytanii, obowiązuje rygorystyczna regulacja Financial Services Act, w myśl której sprzedażą ubezpieczeń mogą zajmować się wyłącznie wysoko wykwalifikowani specjaliści. W Hiszpanii nie ma tak ostrych regulacji. Polska ustawa o pośrednictwie ubezpieczeniowym stawia poprzeczkę wysoko. Banki musiałyby zainwestować dużo pieniędzy i czasu w szkolenie swoich pracowników. Nie dla każdego banku taka inwestycja ma sens.

Drugim czynnikiem prawnym, hamującym rozwój ubezpieczeń życiowych ogólnie, a bancassurance szczególnie, to brak preferencji podatkowych dla tego sektora i tego kanału. Polski system podatkowy nie motywuje do tego typu oszczędności.

Reklama
Reklama

Zgoda, ale czy wina wyłącznie tkwi w prawie?

Oczywiście, że nie. Kolejnym problemem jest zapewnienie odpowiedniego wsparcia informatycznego dla takiej sprzedaży, czyli konieczność posiadania przez bank i zakład ubezpieczeń systemów CRM. Sprzedaż krzyżowa ma sens, gdy systemy obu instytucji są ze sobą połączone. Dzięki takiemu rozwiązaniu sprzedawca ma wszystkie informacje na temat swojego klienta. Widzi np., że klient wystąpił z wnioskiem o kredyt samochodowy i wtedy może zaproponować mu pakiet ubezpieczeń komunikacyjnych. Podobnie będzie z kredytem hipotecznym - kupione za środki z kredytu mieszkanie czy dom można ubezpieczyć. Przykłady można mnożyć. Chodzi o to, aby znać potrzeby klienta i zaproponować mu właściwy produkt we właściwym momencie. Na razie polskie banki i ubezpieczyciele nie mają zintegrowanych systemów informatycznych albo nawet i takich, które ze sobą w ogóle rozmawiają. Owszem, instytucje zbierają dużą ilość danych o klientach, tylko że nie są one dostępne osobom, które mogą z nich zrobić użytek.

Do skutecznej współpracy bankowo-ubezpieczeniowej potrzebna jest integracja nie tylko informatyczna, ale także organizacyjna i kulturowa. W zachodniej Europie bancassurance jest najbardziej widoczny w bankach, które są właścicielami lub własnością firm ubezpieczeniowych. W takiej sytuacji łatwiej jest o integrację organizacyjną, choć nadal jest to duża ekwilibrystyka. Integracja kulturowa jest także dużym problemem, bo osobowość typowego pracownika bankowego jest zaprzeczeniem osobowości typowego agenta. Z jednej strony sumienna, pasywna i zorientowana na szczegóły kasjerka, a z drugiej strony towarzyski, przebojowy sprzedawca. Jest to problem szczególnie w Polsce, gdzie czynna sprzedaż jest uważana przez gros społeczeństwa za niezbyt szlachetne zajęcie.

Wygląda na to, że niektórym firmom taka współpraca powoli zaczyna się układać.

To dopiero skromne początki. Sukces bancasurance, np. w Hiszpanii czy Francji, wynika nie tylko z powiązań kapitałowych, ale też daleko posuniętej integracji w ramach struktur organizacyjnych. Na razie w Polsce czegoś takiego nie ma. Wprawdzie niedługo pod jednym belgijskim parasolem będzie i bank, i firma ubezpieczeniowa. Nadal jednak będą to dwie instytucje ze wspólnym właścicielem. To jeszcze nie jest jedna instytucja, która działa jak jeden zespół - gdzie jest pełny przepływ informacji, zintegrowane systemy informatyczne itd. W przypadku pozostałych dużych graczy na rynku nie znam żadnego dużego ubezpieczyciela, który...

A grupa ING?

Reklama
Reklama

Ma pan rację. Zarówno bank, jak i firma ubezpieczeniowa mają wspólnego właściciela. Ale struktura nie ułatwia współpracy. Nie ma szefa ING na Polskę. Aby znaleźć osobę nadzorującą obydwie firmy, trzeba się wysoko wspiąć w hierarchii i pojechać do Holandii. Ponadto nic mi nie wiadomo, aby instytucje te miały zintegrowane systemy informatyczne, które pozwalają w jednej chwili prześledzić całą historię bankową i ubezpieczeniową ich klientów.

CitiInsurance Polska TunŻ i Citibank Handlowy?

To świeży mariaż. Na jego wyniki będziemy musieli poczekać. Ale przypomina mi to znany przykład bancassurance w Stanach Zjednoczonych, gdzie notabene bancassurance gra jeszcze mniejszą rolę w dystrybucji ubezpieczeń życiowych niż w Polsce. Citicorp, właściciel instytucji, które pan wymienił, kupił pięć lat temu dużą amerykańską firmę ubezpieczeniową Travelers. Po trzech latach integracji sprzedał ją.

Podsumowując, jakie widzi Pan perspektywy dla bancassurance w Polsce?

Uważam, że udział tego kanału dystrybucji będzie rosnąć, choć daleko mu będzie w tej dekadzie do dzisiejszego średniego zachodnioeuropejskiego poziomu (30%). Niektórzy polscy ubezpieczyciele wykorzystają ten kanał do wzrostu udziału w rynku i zmniejszenia kosztów sprzedaży. Jednak obawiam się, że większość nie osiągnie atrakcyjnego zwrotu z tej inwestycji. Pierwsza grupa będzie się różnić od drugiej poważnym i skutecznym potraktowaniem czynników, o których wspomniałem: integracji organizacyjnej, kulturowej i informatycznej banku i firmy ubezpieczeniowej.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama