Czy można już stwierdzić, że bancassurance w Polsce zadziałało? Wyniki sprzedaży niektórych firm wskazują, że rewolucja się zaczęła.
Po pierwsze musimy zdefiniować, co to jest bancassurance. W węższym zakresie rozumiemy to jako współpracę pomiędzy bankiem a zakładem ubezpieczeń, polegającą na łączeniu produktów finansowych, będących w ofercie obu tych instytucji. Z kolei w znaczeniu szerszym - jest to wykorzystywanie kanałów sprzedaży banku do sprzedaży polis, a ubezpieczyciela - do sprzedaży produktów bankowych.
Czy w najbliższym czasie można liczyć na bardziej zaawansowaną współpracę banków i ubezpieczycieli w zakresie bancassurance?
Organizacyjnie jest to na pewno dość trudne przedsięwzięcie. Wprowadzenie do sieci banku typowych produktów ubezpieczeniowych wymaga stworzenia całej infrastruktury logistycznej, odpowiedniego zaplecza, tak aby proces obsługi klientów mógł przebiegać sprawnie. Do oddziałów banku należy dostarczyć odpowiednią liczbę druków polis czy ogólnych warunków umów. Dane z zawartych polis powinny być szybko przesyłane z banku do zakładu ubezpieczeń, co wymaga zintegrowania systemów informatycznych. Poza tym należy liczyć się ze sporymi wydatkami na przeszkolenie personelu. Trzeba pamiętać, że zgodnie z obowiązującym prawem ubezpieczenia mogą sprzedawać jedynie osoby, które mają licencję Urzędu Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych. Aby ją uzyskać, trzeba przejść 150-godzinne szkolenie zakończone egzaminem. Ten wymóg praktycznie się nie zmieni po wejściu od 1 stycznia 2004 r. ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym - zezwolenia wprawdzie znikną, ale aby być wpisanym do rejestru agentów, również trzeba będzie przejść przez podobną procedurę. Skoordynowanie wszystkich tych działań nie jest łatwe i wymaga ścisłej współpracy obu instytucji oraz poniesienia odpowiednich kosztów. Wysiłek taki warto podjąć, ale tylko przy założeniu długookresowej, strategicznej współpracy pomiędzy bankiem a zakładem ubezpieczeń.
Dlatego banki nie palą się do pogłębiania współpracy?