Z kolei sektor ubezpieczeń na życie boryka się ze spadkiem dynamiki przychodów ze składek oraz ciągle wysoką liczbą wcześniejszych rezygnacji klientów.
Sektor ubezpieczeniowy uchodził do tej pory za oazę pracowniczego spokoju. Zatrudnienie rosło, pensje również. Ten, kto odchodził z firmy na własne życzenie bądź tracił posadę, szybko znajdował ją u konkurencji, z reguły z wyższym uposażeniem. Było tak, bo rynek, zwłaszcza ubezpieczeń na życie, rósł o kilkanaście procent rocznie. Do Polski zwabieni boomem wchodzili kolejni inwestorzy zagraniczni, którzy podkupywali pracowników z działających już firm. Z danych Urzędu Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych wynika, że średnioroczne zatrudnienie ogółem w sektorze ubezpieczeniowym wyniosło w 2002 r. blisko 32,6 tys. etatów i było niższe blisko o 1367 niż rok wcześniej. Liczba osób pracujących zmniejszyła się o 3%, do 34,2 tys. O dziwo redukcje nie dotyczą wyłącznie szeregowych pracowników, bo cięcie kosztów osobowych można było zauważyć również we władzach krajowych zakładów ubezpieczeń. Z danych nadzoru ubezpieczeniowego wynika, że liczba członków rad nadzorczych zmniejszyła się w porównaniu z 2001 r. o około 20%. To także efekt przeprowadzanych fuzji. Nieco mniejsze redukcje przeprowadzono w składach zarządów zakładów ubezpieczeń. Liczba etatów i osób piastujących tę funkcję zmniejszyła się o 4%. Recesję na rynku znacznie mocniej odczuli doradcy - pracę stracił co trzeci z nich (zatrudnienie w tej grupie zawodowej spadło o 23 etaty i 36 osób). Co ciekawe, redukcje w najmniejszym stopniu dotknęły średnią kadrę kierowniczą - liczba etatów spadła o 1%, a zatrudnienie wzrosło nawet o 1%.
Największe cięcie kadrowe odbyło się w zakładach ubezpieczeń na życie. Liczba etatów spadła na koniec ub.r. z 9,44 tys. do 8,01 tys. W zakładach ubezpieczeń majątkowych łączna liczba stanowisk zwiększyła się nieznacznie, bo o 62, do 23,22 tys.
Podtrzymywanie życia
Zdaniem specjalistów, ponad 15-proc. redukcja stanowisk w krajowym sektorze ubezpieczeń na życie to przede wszystkim efekt tzw. optymalizacji kosztów działalności, jaką zaordynowały swoim spółkom zarządy. Odnotowywany w ostatnim roku spadek dynamiki przychodów wraz z systematycznie rosnącą wartością wypłacanych odszkodowań i świadczeń, zmusił ich do szukania oszczędności. Największe sprzątanie przeprowadzono w szeregach podstawowego personelu, w tym etatowych agentów. Liczba etatów spadła o 1464, do 6,96 tys. Porządki, które dotknęły głównie osoby zatrudnione przy sprzedaży ubezpieczeń, polegały głównie na likwidowaniu etatów cząstkowych oraz związanych z najniższym miesięcznym wynagrodzeniem. Osoby te przeszły prawdopodobnie na pełną własną działalność gospodarczą. Pomysł z jednoosobowymi spółkami testowały wcześniej inne branże, teraz przyszedł czas na ubezpieczeniową. Nie od dziś wiadomo, że płace i narzuty na nie stanowią największą pozycję w kosztach administracyjnych. Część osób przerzucono do spółek dystrybucyjnych. Zaczęło to dawać efekty. Według danych nadzoru, koszty administracyjne krajowych zakładów ubezpieczeń na życie zmniejszyły się o blisko 11%.