Tak można w skrócie określić stan, w jakim znajdują się teraz inwestorzy, i to bez względu czy ma się na myśli tych z gotówką (utracone korzyści) czy tych z akcjami (szczególnie tych, co weszli na rynek niedawno).

Korekta spadkowa jest nieuchronna i obawiam się, że w pierwszym etapie może przybrać postać małej paniki, a docelowo przedłuży się na okres co najmniej tygodnia. Nadmuchiwanie spekulacyjnego balonu, do którego włączyło się według mnie bardzo szerokie grono inwestorów (z instytucjonalnymi na czele), zostanie szybko zakończone, o czym przekonują szybkie wskaźniki techniczne. Mam tu na myśli przede wszystkim RSI, który notuje wartości, jakich nie osiągał nigdy w prawie 10-letniej historii. Chcę zauważyć, że przeważnie każdy jego wzrost powyżej wartości 70 pkt powodował mniejszą lub większą zniżkę indeksu. Obecnie wartość wskaźnika wynosi około 90 pkt!

Odnoszę również wrażenie, że doskonale sprawdzający się w ostatnich miesiącach MACD, po pokonaniu poziomów 40 i 50 pkt, zatrzyma wzrost w okolicy 80 pkt. W następstwie tego spadnie korekcyjnie do poziomu 50 pkt, co powinno zbiec się ze zniżką indeksu WIG20 co najmniej do 1590 pkt. Ewentualna korekta może zatrzymać się nieco niżej - na wysokości średniej kroczącej z 15 sesji. Średnia rośnie bardzo dynamicznie i po przekroczeniu poziomu 1590 pkt stanie się pierwszym ważnym wsparciem podczas korekty.

Uważam, że obecnie absolutne maksimum indeksu, jakie może zostać osiągnięte, to strefa 1750-1770 pkt. We wtorek rynek rozpoczął notowania na wysokim poziomie (1743 pkt), by zakończyć sesję, przy dość dużym obrocie, na 1708 pkt. Bez względu na stan rynku przy takiej wartości indeksu radziłbym utrzymywać w portfelu wyłącznie lub prawie wyłącznie gotówkę. Mówienie o korekcie to za mało, by ją spowodować, lecz może w pewien sposób wpłynąć na jeszcze większą ostrożność inwestorów. Brak dalszych wzrostów spowodowałby zapewne wówczas wyprzedaż akcji przez tych z graczy, którzy długie pozycje zajęli najpóźniej.