Inwestorzy zdają się nie zauważać pesymistów, twierdzących że wyceny rynkowe są zbyt wygórowane. Ryzyko eskalacji na Bliskim Wschodzie jest zazwyczaj ignorowane. Panuje przeświadczenie, że wojska koalicjantów poradzą sobie równie sprawnie ze stablizacją sytuacji w Iraku, jak podczas zwycięskiej II wojny w Zatoce na początku tego roku.
Stany Zjednoczone
Wskaźniki nastroju najlepiej obrazują rozgrzaną atmosferę, jaka panuje na rynku amerykańskim. Jedynie 18,4% inwestorów (Investment Services Bearish) uważa, że nadszedł czas na spadki. Większość nie ma z reguły racji, zatem przewaga optymistów w sondażach nastroju jest niepokojącym sygnałem. Niepokojącym, ale nie przesądzającym, że lada chwila rynki runą. Historycznie wielokrotnie dochodziło do tego, że przewaga optymistów utrzymywała się przez dłuższy czas. W końcu jednak dochodziło do odwrotu trendu. Niepokoi również fakt, że przeszło 3/4 kursów akcji znajduje się powyżej 200-sesyjnej średniej kroczącej. Bez wątpienia taki sygnał jest typowy dla mocno zaawansowanego rynku byka. Na takim rynku o wiele trudniej znaleźć okazje inwestycyjne niż wtedy, gdy hossa dopiero się budzi.
Mimo to analiza wykresów prowadzi do wniosku, że hossa będzie trwała. Ryzyko poważnej korekty trendu wzrostowego oddaliło się. 2 września indeksy S&P 500 i średnia przemysłowa przełamały istotne poziomy oporu. S&P 500 pokonał opór na wysokości 1010 pkt. Przełamanie tym bardziej jest wiarygodne, gdyż na sesji doszło do ukształtowania białej świecy o długim korpusie. Dzięki temu następny poziom oporu znajduje się obecnie w okolicach 1100 pkt. Do jeszcze istotniejszego rozstrzygnięcia doszło na średniej przemysłowej. Na początku września padł długoterminowy opór, wyznaczony przez wierzchołki z maja 2001 roku i marca 2002 roku. Hossa ma się całkiem dobrze. Na wykresach nie widać sygnałów zbliżającej się korekty. Za takie należałoby uznać przełamanie średnich kroczących oraz powrót poniżej poziomów pokonanych 2 września.
Strefa euro/Japonia