Reklama

Rekordowe wykupienie rynku

Od dołka w marcu do szczytu ukształtowanego 1 września, indeks WIG zyskał blisko 65%, natomiast WIG20 zwyżkował o 60%. Wzrost ten do niedawna odbywał się bez większych korekt. Największe zniesienie w końcu lipca nie przekroczyło nawet 5%. Naturalnie powstaje zatem pytanie o to, czy trwające obecnie spadki to tylko krótkotrwałe osłabienie, czy może początek jakiegoś większego ruchu w dół.

Publikacja: 06.09.2003 10:02

Po ostatnich miesiącach niezwykle dynamicznych (w sierpniu wręcz euforycznych) wzrostów kursów akcji, warto przyjrzeć się rynkowi z długoterminowej perspektywy. W historii naszej giełdy bardzo podobną dynamikę zwyżki można było zaobserwować w okresie tzw. hossy internetowej (listopad 1999-marzec 2000 r.), kiedy to WIG zyskał blisko 60% w zaledwie kilka miesięcy. Co ciekawe, zakres obecnego wzrostu niemalże pokrywa się z ówczesnym trendem, a najbliższy silny opór na poziomie 22 870 pkt wyznacza właśnie szczyt z marca 2000 r.

RSI przekroczył 90 pkt

Interesująca jest obserwacja wskaźnika RSI w układzie tygodniowym. Na poziomie ok. 80 pkt w przeszłości ukształtowała się silna linia oporu. W drugiej połowie lipca RSI pokonał jednak tę przeszkodę, by osiągnąć rekordową wartość - ponad 90 pkt. Stopień wykupienia rynku jest co najmniej niepokojący.

Dużo do myślenia daje też analiza prostego, ale niezwykle poglądowego oscylatora obliczonego na podstawie różnicy między indeksem i 52-tygodniową średnią kroczącą. Podobnie jak w przypadku wszystkich oscylatorów, także tu przydatna jest analiza poziomów wykupienia i wyprzedania.

Jeśli chodzi o szeroki rynek (WIG), oscylator sięgnął ostatnio poziomu niemalże 0,45 (tzn. indeks znalazł się prawie 45% powyżej rocznej średniej). Pomijając okres bańki spekulacyjnej z lat 1993-1994, są to rekordowe wartości. Zbliżony do nich poziom oscylator osiągał trzykrotnie w 1996 r., po czym zawsze następowała - silniejsza bądź słabsza - korekta. Wykupienie teoretycznie sięgnęło rozmiarów nieco większych niż w szczytowym momencie hossy internetowej (oscylator na poziomie 0,4). Podobny obraz rysuje się w przypadku indeksu WIG20.

Reklama
Reklama

Rekordowe wartości, oscylatorów nie są, oczywiście 100-proc. pewną przesłanką, przepowiadającą koniec hossy. Być może powtórzy się sytuacja z 1996 r., gdy wskaźniki "hamowały" zbyt gwałtowne ruchy indeksów, ale nie zahamowały hossy jako takiej. Po prostu rynek nie może na dłuższą metę rosnąć zbyt szybko. Historia pokazuje, że tam, gdzie górę biorą emocje, łatwo o paniczne reakcje.

Uzasadniona korekta

Symptomy "przegrzania" koniunktury giełdowej są wyraźne. W konsekwencji trwające spadki nie powinny dziwić. Problem polega na określeniu scenariusza korekty. W najbardziej pesymistycznym wariancie czeka nas koniec hossy - jednak sytuacji takiej przeczą sygnały ożywienia gospodarczego. W każdym razie, po tak dynamicznym wzroście, z jakim mieliśmy ostatnio do czynienia, należy się spodziewać osłabienia. Po to, by dalej zwyżkować, rynek musi mieć czas na złapanie tchu. Trudno wyrokować, czy korekta przybierze postać silnych, lecz krótkotrwałych spadków, czy może rozciągniętych w czasie fal zniżek połączonych konsolidacją. Przełamanie krótkoterminowego wsparcia dla WIG20 w obrębie luki hossy sprzed kilku dni (1637-1668 pkt) świadczy o tym, że kupującym tak łatwo nie uda się powrócić do głosu. Głębsza korekta powinna przynajmniej przejściowo zatrzymać się na poziomie zniesienia Fibonacciego wielkości ok. 24-proc. zasięgu trendu wzrostowego (ok. 1580 pkt).

Żółte światło

Obecna sytuacja powinna skłaniać do nadzwyczajnej ostrożności. Dla posiadaczy akcji zapala się przysłowiowe żółte światło. Co prawda, na razie jeszcze nie ma sygnałów skłaniających do sprzedaży, jako że analiza techniczna sugeruje utrzymywanie pozycji do momentu przełamania trendu. Analiza obecnej tendencji napotyka pewne trudności. Indeksy rosły bowiem raczej wzdłuż hiperboli niż linii prostej, co zresztą także zdaje się potwierdzać tezę o wykupieniu rynku.Prognozowanie w tej sytuacji zasięgu korekty spadkowej wiąże się z dużym prawdopodobieństwem popełnienia błędu. Lepiej zawczasu ustalić docelową linię obrony, zamiast podejmować decyzje pod wpływem emocji - tych może nie zabraknąć w najbliższej przyszłości. Dla celów określenia momentu zamknięcia pozycji mogą być przydatne chociażby różnego rodzaju wskaźniki podążające za trendem. Obok klasycznych średnich kroczących, można wykorzystać kanał cenowy lub krzywe paraboliczne Wildera. Przykładowo, krzywa paraboliczna na wykresie WIG w układzie tygodniowym znajduje się obecnie w okolicy 19 000 pkt i szybko rośnie. Jak pokazuje załączony wykres, wskaźnik ten generuje zazwyczaj dobre sygnały wyjścia. Niemal idealnie wskazał momenty wyjścia w czasie zwyżek w 1999 i później w 2000 r.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama