W dużym popłochu posiadacze shortów zamykali w ostatniej godzinie wczorajszej sesji swoje pozycje. W początkowych godzinach notowań nic nie zapowiadało tak imponującego powrotu kupujących na rynek. Do południa doszło nawet do spadku poniżej lokalnego dołka z 28 sierpnia, co można było interpretować jako kolejny sygnał sprzedaży. Po kilkugodzinnej konsolidacji między 1565 a 1585 pkt. inwestorzy zaczęli jednak odważniej kupować kontrakty. Chwilę później silny popyt na rynku kasowym przypomniał, o wciąż obowiązującym na wykresie dziennym trendzie wzrostowym. Najwyraźniej ten fakt, wraz z przełamaniem spadkowej linii trendu na wykresie intraday, wprowadził popłoch w szeregi niedźwiedzi. Wizja powrotu silnej hossy sprawiła, że od dziennego minimum do zakończenia sesji wrześniowa seria kontraktów na WIG20 zyskała 77 pkt. W tym samym czasie zamkniętych zostało ponad 1500 pozycji.
Po takim zakończeniu sesji, jest spora szansa że rynek faktycznie wróci do trendu wzrostowego. Póki co dość realny wydaje się powrót przynajmniej w okolice ostatniego szczytu (1750-1770 pkt.). Trudno bowiem liczyć, że po tak dynamicznym wzroście z lipca, potwierdzonym dużymi obrotami, inwestorzy nie chcieli wykorzystać kolejnej szansy wejścia na rynek po niższych cenach. O kondycji trendu będzie natomiast świadczył test wspomnianego oporu. Jeżeli podaż po raz drugi zdoła zatrzymać zwyżkę w okolicy 1750 pkt., na rynku może zagościć trend boczny, a wtedy z kupnem trzeba będzie poczekać dopiero do momentu wybicia się ponad ostatni szczyt.
W obliczu wzrostowego trendu średnioterminowego i sygnałów z wczorajszej sesji rozsądniejszym wydaje się utrzymywanie długich pozycji. Ich posiadacze mogę przesunąć zlecenia ograniczające straty tuż poniżej piątkowego minimum.