Produkt krajowy brutto wzrósł o 1% w porównaniu z I kwartałem i o 3,9% w stosunku rocznym. Ten drugi wskaźnik już w trzecim kwartale z rzędu wyprzedził tempo rozwoju amerykańskiej gospodarki. Japoński rząd 12 sierpnia prognozował kwartalny wzrost PKB na 0,6%.

Toyota, Sharp i inni eksporterzy walnie przyczynili się do przyspieszenia rozwoju tej drugiej co wielkości światowej gospodarki, gdyż więcej inwestowali, by zaspokoić popyt na swoje produkty, takie jak samochody, telewizory z płaskim ekranem czy telefony komórkowe. Z innego opublikowanego wczoraj raportu wynika, że nadwyżka na rachunku bieżącym wzrosła w lipcu o 32%, co wskazuje, że eksport podtrzymuje ożywienie gospodarcze.

Rzecznik rządu Yasuo Fukuda powiedział jednak, że najnowsze dane makroekonomiczne wcale nie oznaczają, że można już być zadowolonym z wysiłków zmierzających do zlikwidowania szacowanych na 381 mld USD złych długów blokujących system bankowy oraz do zmniejszenia wydatków budżetowych. Publiczne zadłużenie Japonii sięga 140% PKB i jest największe wśród krajów uprzemysłowionych.

Ekonomiści uważają, że aby na dobre wyjść z trwającej już 12 lat stagnacji i pięcioletniego okresu spadku cen, japońska gospodarka musi tworzyć więcej miejsc pracy i stymulować wydatki konsumpcyjne. Tymczasem od kwietnia do czerwca ceny w Japonii spadły o 2,5% i był to już 21 z rzędu ich kwartalny spadek. Natomiast wydatki inwestycyjne, które w czterech piątych zdecydowały o wzroście PKB, zwiększyły się w II kw. o 4,7%, podczas gdy prognozowano ich wzrost o 1,3%.

Japoński bank centralny, według zgodnej opinii ekonomistów, na rozpoczynającym się dzisiaj posiedzeniu utrzyma stopy procentowe na zerowym poziomie, czekając z ich ewentualną podwyżką na oznaki powstrzymania spadku cen. BOJ nadal też będzie zapewne kupował rządowe obligacje za 1,2 bln jenów miesięcznie, pompując w ten sposób pieniądze do gospodarki.