Notowania złota, po osiągnięciu we wtorek najwyższego poziomu od siedmiu lat, zaczęły w środę spadać pod wpływem wyższego kursu dolara do euro. Waluta USA odrabiała straty, gdyż jej kilkudniowy spadek uznano za zbyt duży, zważywszy na dobre perspektywy gospodarki amerykańskiej. Złoto kosztowało wczoraj po południu 379,25 USD za uncję, wobec 382,65 USD we wtorek.
Skłonność do spadku wykazywały również notowania miedzi. Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę tego surowca w kontraktach trzymiesięcznych płacono 1783 USD, wobec 1794 USD w końcu sesji wtorkowej. Do zniżki ceny przyczynił się spadek notowań na rynku akcji. Nasunął on bowiem wątpliwości, czy ożywienie w gospodarce amerykańskiej będzie dostatecznie silne, żeby zwiększyć popyt na miedź. Ostatnie doniesienia wskazują zarówno na mniejsze zapotrzebowanie w USA, jak i wolniejszy wzrost popytu na ten surowiec w Chinach.
Tymczasem na rynku naftowym ze zdziwieniem przyjęto spadek w zeszłym tygodniu amerykańskich zapasów ropy do najniższego poziomu od pół roku. Eksperci spodziewali się bowiem ich zwiększenia. Dane opublikowane przez Departament Energetyki nie pobudziły jednak zwyżki notowań i w Londynie gatunek Brent z dostawą w październiku kosztował w środę po południu 27,20 USD za baryłkę, wobec 27,37 USD dzień wcześniej. Pewien niepokój wywoływał zbliżający się do wschodnich wybrzeży USA huragan Isabel, który grozi unieruchomieniem szybów naftowych oraz rafinerii w Zatoce Meksykańskiej. Ponadto uwagę przyciągał konflikt między pracownikami a dyrekcją towarzystwa naftowego Royal Dutch/Shell w Nigerii.