Sprzedaż detaliczna w ubiegłym tygodniu zwiększyła się o 0,6 procent do 319,2 miliarda dolarów. W lipcu wzrosła zaś po korekcie o 1,3 procent. Analitycy liczyli, że sprzedaż detaliczna zwiększy się o 1,4 procent z powodu poprawiających się nastrojów konsumentów, obniżki podatków oraz przypadającego na sierpień okresu zakupów szkolnych.

Po odliczeniu samochodów i części samochodowych, sprzedaż detaliczna wzrosła w ubiegłym miesiącu o 0,7 procent. Analitycy liczyli na nieznacznie większą zwyżkę, na poziomie 0,8 procent. Mimo rozlicznych rabatów, sprzedaż aut w Stanach Zjednoczonych wzrosła w sierpniu zaledwie o 0,5 procent, zaś w lipcu sprzedaż ta zwiększyła się aż o 2,4 procent. Głównym powodem słabszych danych był 1,4-procentowy spadek sprzedaży odzieży oraz 0,2-procentowy spadek sprzedaży materiałów budowlanych i sprzętu ogrodowego. Największy od lutego wzrost sprzedaży - o 2,4 procent - zanotowano na stacjach benzynowych. O 1,4 procent zwiększył się też popyt na sprzęt RTV/AGD.

W reakcji na dane dolar stracił na wartości. Spadki pogłębiły też kontrakty terminowe na indeksy giełdowe. Jednak zdaniem analityków dane nie powinny dawać powodu do niepokoju. "Dane były nieco słabsze, jednak patrząc na średnią z trzech ostatnich miesięcy, jej tempo roczne zwiększyło się o 9,4 procent. Również poza sektorem detalicznym sprzedaż od czterech miesięcy utrzymuje się na rozsądnym poziomie" - powiedział Steven Wieting, ekonomista Citigroup w Nowym Jorku.