Jest bardzo prawdopodobne, że piątkowa sesja była decydująca z punktu widzenia średnioterminowej koniunktury na amerykańskich giełdach. Już po pół godzinie handlu S&P 500 znalazł się poniżej bariery 1011 pkt, wyznaczonej przez czerwcowy szczyt. Jednocześnie przełamana została prosta prowadzona po dołkach z marca i początku sierpnia, którą można traktować jako trzecią linię wachlarza opisującego półroczną zwyżką. Zakończenie notowań poniżej 1011 pkt będzie miało więc daleko idące konsekwencje. Wygenerowanie tak silnego sygnału sprzedaży może oznaczać tylko jedno: silną przecenę w kolejnych tygodniach. Na taki właśnie wariant wskazuje obszerna negatywna dywergencja na dziennym MACD. Nie sposób jest się oprzeć analogii obecnej sytuacji z tą z wiosny ub.r. Obecne symptomy zwrotu koniunktury są nawet jeszcze silniejsze niż wtedy, gdy poprzedzały spadek S&P 500 o 30% w cztery miesiące. Kluczową barierą pozostaje 966 pkt, której przełamanie zapowiadałoby ucieczkę od amerykańskich akcji.

Kłopoty z kontynuacją zwyżki ma również Nasdaq. W jego przypadku można to wiązać z dotarciem wykresu do górnej granicy kanału wzrostowego, w jakim indeks porusza się od jesieni ub.r. Choć do średnioterminowych rozstrzygnięć jest jeszcze daleko to niepokoić musi przebieg dziennego MACD. Po raz kolejny odbił się on od poziomu wyznaczonego przez maksimum z grudnia ub.r. To bardzo ważny sygnał, gdyż od początku bessy kolejne korekty kończyły się gdy MACD dochodził mniej więcej do tej wartości. Silnym wsparciem jest lipcowy szczyt na 1755 pkt. Zamknięcie poniżej niego dałoby w rezultacie test dolnej granicy kanału, która teraz znajduje się przy 1500 pkt.

Sierpniowej fali zwyżek japońskiego Nikkei również towarzyszyło powstanie negatywnej dywergencji na MACD. Podczas czwartkowych notowań została utworzona luka bessy. To oznaki nadchodzącego przesilenia, choć o zakończeniu ponad czteromiesięcznej zwyżki będzie można mówić dopiero z chwilą zamknięcia sesji poniżej 10 tys. pkt. Na tej wysokości mamy okno hossy z połowy minionego miesiąca, linię trendu wzrostowego oraz szczyt z pierwszej połowy lipca.