Reklama

Wieczni debiutanci nie chcą na GPW

Spośród kilku spółek publicznych, które od lat zwlekają z wejściem na giełdę, tylko ITI Holdings deklaruje, że chce wykorzystać koniunkturę giełdową. Nie wyklucza, że zadebiutuje na parkiecie.

Publikacja: 16.09.2003 09:08

Oprócz spółek notowanych na giełdzie, w obrocie publicznym pozostaje kilkanaście podmiotów, których akcjami nie można handlować na parkiecie. Niektóre z nich pozostają w takim zawieszeniu już od kilku lat, np. Fameg (od 1998 r.). Inne zrezygnowały z giełdy, zanim na niej zadebiutowały - np. toruńska Eliza. W większości przypadków przekładanie planów giełdowych miało związek z nieudanymi ofertami. Spółki konsekwentnie utrzymywały, że czekają na ożywienie giełdowe. Mimo że od pół roku na rynku panuje hossa, niedoszli debiutanci nie spieszą się na parkiet.

Giełda tak, ale nie teraz

- Skupiamy się obecnie na przebudowie firmy i walce o nowe rynki. W tym roku na pewno nie będziemy próbowali wejść na giełdę - powiedział nam Jarosław Wesołek, wiceprezes Feru. Producent odzieży chciał w połowie 2001 r. sprzedać 1,2 mln akcji. Oferta została w ostatniej chwili przełożona. - Przyglądamy się z uwagą obecnemu ożywieniu - wskazał Mariusz Kozłowski, dyrektor ds. marketingu GTC. - Nie mamy większych potrzeb kapitałowych, które zmuszałyby nas do poszukiwania środków na giełdzie - dodał. Globe Trade Center pod koniec 2000 r. plasował 3,5 mln akcji. Sprzedał jedynie 835 tys., które objął EBOR. Podobnej odpowiedzi udziela Warbud. - Kapitały, którymi dysponujemy, w pełni zaspokajają nasze potrzeby. W dającym się przewidzieć czasie nie mamy żadnych planów giełdowych - powiedział Michał Krzyżanowski, dyrektor finansowy spółki. Budowlana firma, wiosną 2000 r., miała sprzedać inwestorom finansowym 850 tys. akcji. Rozmowy na ten temat zakończyły się jednak niepowodzeniem. W tym roku można także wykluczyć debiut giełdowy Pekaesu. - Nie prowadzimy żadnych działań w tym kierunku - mówił Wacław Wojciechowski, członek zarządu. Na giełdzie nie pojawi się także Techmex, którego oferta 3 mln akcji z końca 2000 r., zakończyła się fiaskiem. - Nasze plany giełdowe są cały czas aktualne, ale w tym roku nie planujemy żadnych ruchów w tym temacie - przyznał Jacek Studencki, prezes spółki.

ITI chce na parkiet

Jedyną firmą, która nie wyklucza, że zechce wykorzystać hossę do sprzedania akcji, jest ITI Holdings. Firma latem 2002 r. chciała uplasować 95,7 mln walorów. Oferta została w ostatniej chwili odwołana. Teraz ITI potrzebuje 131,5 mln euro na kupno 30,4-proc. udziałów w TVN. Umowa ma zostać sfinalizowana do końca tego roku. - Emisja akcji i ich późniejszy debiut jest jednym ze scenariuszy, który bierzemy pod uwagę - wskazał Paweł Kosmala, rzecznik ITI. Decyzja co do sposobu pozyskania kapitałów (w grę wchodzi jeszcze m.in. emisja papierów dłużnych) zapadnie w ciągu dwóch tygodni.

Reklama
Reklama

- Komentarz

Wydawałoby się, że hossa giełdowa jest doskonałą okazją do sprzedawania akcji inwestorom. Tymczasem z niej nie chcą korzystać firmy, które nierzadko już od kilku lat znajdują się w przedsionku giełdy. Godzą się na wypełnianie niełatwych obowiązków spółki publicznej, a równocześnie nie są zainteresowane czerpaniem korzyści z tego faktu. Taka patowa sytuacja rodzi pytanie. Na co te spółki tak naprawdę czekają?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama