Reklama

Zaczynamy tęsknić za Grzegorzem Kołodką

Po przyjęciu przez rząd projektu ustawy budżetowej na 2004 r. pojawiły się głosy, że nie jest to dobry budżet. Eksperci zarzucali Ministerstwu Finansów brak reformy finansów publicznych, kreatywną księgowość oraz niekontrolowany wzrost długu publicznego. Natomiast resort finansów bronił się, twierdząc, że jest to najlepszy budżet, jaki mógł powstać w obecnych warunkach.

Publikacja: 16.09.2003 09:55

Gazeta Giełdy PARKIET postanowiła zweryfikować te opinie u samych zainteresowanych. 11 września br. zorganizowaliśmy debatę poświęconą ocenie przyszłorocznej ustawy budżetowej. W dyskusji wzięli udział przedstawiciel resortu finansów Halina Wasilewska-Trenkner oraz eksperci

niezależni: Dariusz Filar, Mirosław Gronicki, Hubert Janiszewski i Krzysztof Rybiński.

Ekonomiści potwierdzili swoje podstawowe zarzuty wobec propozycji Ministerstwa Finansów, natomiast wiceminister odpowiedzialna za

konstrukcję budżetu starała się odpierać

ich krytykę. Argumentowała, że największym

Reklama
Reklama

problemem jest brak silnego zaplecza politycznego oraz skomplikowana struktura administracyjna w wielu funduszach i agencjach rządowych. Silny jest także opór wewnętrzny w reformowanych lub likwidowanych instytucjach. Podsumowując

debatę, uczestnicy spotkania doszli do wniosku, że tylko Grzegorz Kołodko dawał nadzieję na

rzeczywistą reformę finansów publicznych.

Parkiet: Proszę o ocenę budżetu na przyszły rok. Czy to jest dobra ustawa?

Halina Wasilewska-Trenkner, wiceminister finansów: Ten budżet jest i dobry, i zły. Jest dobry, bo deficyt został ograniczony do 45,5 mld zł. Ale z tego samego powodu jest zły, bo to jest aż 45,5 mld. Dobre jest to, że w tym budżecie uwzględnia się kilka spraw ważnych dla gospodarki. Po pierwsze, zwiększa on samodzielność jednostek samorządu terytorialnego. Zyskają również przedsiębiorcy, ponieważ dzięki obniżce stawki CIT-u będą mieć większe pieniądze do dyspozycji. Natomiast ci, którzy rozliczają się w PIT-cie, dostają prawo opcji - czy chcą liniowe 19%, czy stare zasady. Dla tych, którzy są w wyższych progach PIT-u, stwarza to szansę na większą samodzielność finansową.

Po drugie, w tym budżecie jest bardzo dużo środków, które przyczynią się do absorbcji pieniędzy unijnych. W rezerwach celowych jest okrągła kwota 3,6 mld zł na współfinansowanie różnych programów. Jest również prawie 5 mld zł w rozchodach na przefinansowanie wydatków, których zwrot z Unii Europejskiej będzie następował częściowo tylko w 2004 r. Pamiętajmy, że każda złotówka wydana z naszej kasy to pozyskanie 3 zł z kasy Unii, kierowanych na inwestycje. Oznacza to, że jesteśmy przygotowani na 14 mld zł nowych wydatków, w większości inwestycyjnych. Mamy także środki na inwestycje ze źródeł krajowych i po zsumowaniu to ok. 15 mld zł. To jest aż 10% dochodów budżetowych. Dla niektórych grup społecznych ważny jest również niewielki, ale zauważalny wzrost rent i emerytur oraz płac w sferze budżetowej.

Reklama
Reklama

Parkiet: A dlaczego jest zły?

Halina Wasilewska-Trenkner: Zły, ponieważ zapisano w nim deficyt na skraju możliwości. Oczywista jest również kwestia jego finansowania, a kluczową sprawą są w tym wypadku przychody z prywatyzacji. Gdyby zdarzyło się, że będą one wyższe niż założono, wówczas poprawi to naszą sytuację nie tylko w 2004 r., ale także w kolejnych latach. Natomiast problem narastania zadłużenia będzie zależał od tego, czy będziemy potrafili zaabsorbować środki unijne. Przecież pieniądze wydatkowane na współfinansowanie będą później wracać do budżetu czy jednostek samorządu terytorialnego.

Hubert Janiszewski, Rada Przedsiębiorczości: Dlaczego nie zlikwidowano bardzo kosztownych funduszy i agencji?

Halina Wasilewska-Trenkner: Likwidacja funduszy wymaga pozytywnego rozstrzygnięcia trzech kwestii. Po pierwsze, to ich zadania. Przesunięcie Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego do Funduszu Ubezpieczeń Społecznego oznacza konieczność przebudowy części systemu informatycznego, a nasze doświadczenia w tym względzie nie zachęcają do takich ruchów. To jest również problem majątku, jaki posiada dana instytucja. No i są również zobowiązania, które prawie każdy fundusz posiada, oraz należności, które należy egzekwować. To są trudne i kłopotliwe sprawy i nie ukrywam, że na razie rząd sobie z tym nie poradził. Często rafy są w najmniej oczekiwanych miejscach.Parkiet: Prosimy o przykłady.

Halina Wasilewska-Trenkner: KRUS jest podzielony na kilka różnych funduszy, a my na początek zaproponowaliśmy połączenie dwóch - administracyjnego oraz składkowego, który jest quasi-funduszem rezerwowym, stworzonym na ryzyko okazjonalnych wypłat. Okazało się, że napotkało to nieprawdopodobny opór wewnątrz samej Kasy. W końcu znaleźliśmy powód - w funduszu składkowym tkwi fundusz premiowy dla pracowników KRUS o wartości 20 mln zł. Pojawiły się obawy, że po połączeniu mogło to zostać ujawnione lub nawet zlikwidowane. Istotna była również sprawa opodatkowania rolników, która jest w pewien sposób zsynchronizowana z reformą KRUS. To musi być działanie skorelowane. Kolejnym przykładem jest mało wydawałoby się znaczący fundusz alimentacyjny. Problemem jest jednak układ funduszu - prawie 1,5-mld dotacja przy ściągalności należności na poziomie zaledwie 18%. Ktoś musi te należności odzyskiwać, dochodzić ich zwrotu w sądach. Na dziś niespłacone należności funduszu to kwota 3,5 mld zł.

Parkiet: Wygląda jednak na to, że jest Pani zadowolona z ostatecznego rezultatu.

Reklama
Reklama

Halina Wasilewska-Trenkner: Planowanie budżetu nigdy nie jest sprawa łatwą. Szczególnie teraz, gdy jesteśmy w okresie poprzedzonym trzema latami stagnacji gospodarczej. Z jednej strony, mamy wielkie napięcia społeczne, bo niektórym z nas jest lepiej. Po drugiej, są zjedzone zapasy zarówno firm, jak i gospodarstw domowych. Wszyscy poszukują więc nowych dochodów i każdy broni możliwości ich uzyskania. Potrzebny był kompromis, i jest nim przyszłoroczny deficyt. Reasumując - na obecne warunki nie jest to zły budżet. Jednak trzeba pamiętać, że w przyszłym roku nastąpi wielki zwrot w naszej gospodarce i kolejny taki budżet już nie przejdzie. Musi nastąpić ograniczanie wydatków, i ono następuje.

Hubert Janiszewski: Ja tego ograniczenia nie dostrzegam, a wręcz przeciwnie. Wydatki rosną, i to istotnie! Poza tym deficyt rośnie o pozycje w części popularnie zwanej "pod kreska", a to dodatkowe, wg moich szacunków, 15-20 mld zł.

Halina Wasilewska-Trenkner: Już tłumaczę. Policzyłam przyrost wydatków tego i przyszłego roku, sprowadzając je do porównywalnej pozycji, poprzez zdjęcie z tegorocznych wydatków składki dla OFE. Jeśli tak na to patrzymy, to mamy 198 mld wydatków na 2004 r. i 183 mld zł z tego roku. Czyli wzrost wynosi 15 mld zł. I teraz po kolei wyliczę to, co się na tę sumę składa: to składka do UE (prawie 6 mld); pozostałe koszty związane z akcesją (3,6 mld); waloryzacja rent i emerytur (1,3 mld) oraz płac w budżetówce (1,1 mld); restrukturyzacja górnictwa (1,3 mld); obrona narodowa (800 mln). Pozostało nieco ponad 1 mld zł. Tymczasem mamy jeszcze: 1,2 mld na podwyżki płac w szkołach wyższych; 1,8 mld, o które musieliśmy ściąć nasze dochody po wejściu w życie ustawy o nowym sposobie finansowania jednostek samorządu terytorialnego, czyli razem 3 mld zł. Gdyby więc odliczyć wszystkie nowe wydatki, które pojawiły się w przyszłorocznym budżecie, okaże się, że tak naprawdę nastąpiło ich zmniejszenie w porównaniu z 2003 rokiem. Według moich wstępnych szacunków, jest to kwota ok. 1,7 mld zł.

Dariusz Filar, główny ekonomista Pekao SA: Rozumiem wszystkie presje, które powstają przy konstruowaniu budżetu. Rozumiem też kwestie związane z funduszami i setkami ich urzędników. Jednak mimo wszystko nie jest to budżet przełomu, na który wszyscy liczyliśmy. Jedyna nowość to rzeczywiste przesunięcie od wydatków socjalnych w kierunku inwestycji. Jednak wydatki inwestycyjne są warunkowe, zależne od naszej zdolności do zaabsorbowania środków z UE. Cieszy więc, że coś w strukturze się zmieniło, ale nie ma gwarancji realizacji. Ja jednak patrzę na to z innego miejsca - z punktu widzenia inwestora zagranicznego. A jego nie interesuje deficyt, ale rzeczywisty przyrost potrzeb pożyczkowych państwa. W 2004 r. ten przyrost wydaje się wysoki, ostrożnie licząc ok. 20 mld zł.Halina Wasilewska-Trenkner: My jeszcze nie wiemy dokładnie, ile to będzie. Nie znamy rzeczywistej kwoty, jaka będzie potrzebna na przefinansowanie projektów UE w pierwszym roku członkostwa. Przy tych pieniądzach są, oczywiście, takie same spory, jak przy pozostałych wydatkach. Każdy minister złożył swoje propozycje i najczęściej okazały się one przeszacowane o 50%. W tej chwili specjalny zespół po raz kolejny przegląda i analizuje rzeczywiste zapotrzebowanie poszczególnych resortów.

Dariusz Filar: Idąc dalej tym tropem, dochodzę do wniosku, że te potrzeby pożyczkowe są w dużym stopniu zakładnikiem prywatyzacji. Z tego inwestorzy zdają sobie sprawę i od razu pytają: co z rentownością naszych papierów, gdy coś się nie uda, gdy trzeba będzie zwiększyć emisje. Na razie agencje ratingowe tylko nas straszą, ale nie wiadomo, co dalej. Będę z dużym niepokojem śledził wykonanie budżetu w przyszłym roku i każdy negatywny sygnał z tej strony może bardzo szybko zaognić sytuację.

Reklama
Reklama

Halina Wasilewska-Trenkner: Jesteśmy w bardzo delikatnej sytuacji i można wyzwolić lawinę złych wydarzeń.

Mirosław Gronicki, główny ekonomista Banku Millennium: Musimy też pamiętać, że wzrost rentowności oznacza większe koszty obsługi długu.

Hubert Janiszewski: Takie wydarzenia zwiększają poziom długu publicznego, między innymi poprzez kurs walutowy. Wystarczy, że złoty się osłabi, i mamy przekroczony próg 60% PKB.

Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BPH PBK: Z każdą godziną analizowania budżetu odczuwałem coraz większy niepokój, graniczący z przerażeniem. Po pierwsze, wyliczenia można robić na wiele sposobów. Jeśli zaczniemy obliczenia z deficytem 45,5 mld zł, a później wyjmiemy spod kreski OFE, Unię oraz górnictwo....

Halina Wasilewska-Trenkner: Restrukturyzacja sektora węgla kamiennego jest nad kreską. To 1,9 mld zł. Pod kreską jest tylko pożyczka z banku światowego w wysokości 1,3 mld zł.

Reklama
Reklama

Krzysztof Rybiński: Mimo wszystko mamy deficyt w wysokości około 60 mld zł. Ale to jeszcze nie koniec. W tym miejscu będę polemizował z panią minister, że nastąpiło przesunięcie środków socjalnych w kierunku inwestycji. W programie przedakcesyjnym, przyjętym w sierpniu tego roku, wydatki realne w 2004 r. rosną o 11%, a majątkowe o 4,5%. To wskazuje, że gros wydatków poszło na cele socjalne i płacowe. Jest także stosowana zasada zaniżania dotacji dla FUS o 3 mld zł i Funduszu Pracy o 2,4 mld zł. W roku 2004 te kwoty wzrosną odpowiednio do 3-4 mld oraz 2,1 mld zł. To jest ok. 6 mld zł, które zostanie wypchnięte z długu państwa do funduszy. Jeśli więc włożyć te wydatki do budżetu, to nie wygląda to już tak optymistycznie. Dlatego do obaw prof. Filara o finansowanie dokładam swoje: rozpoczął się raptowny proces wypychania sektora prywatnego z rynku kredytowego w Polsce. Dowodem jest ogłoszenie przetargu na pożyczkę dla Funduszu Pracy (2,4 mld) i cena kredytu dla rządu. Wynosi ona 50 pkt procentowych powyżej WIBOR-u. W takiej sytuacji radykalnie wzrośnie koszt pieniądza dla przedsiębiorstw, nawet powyżej 100 punktów. Poza tym od banków krajowych rząd chce pożyczyć 6 mld zł oraz liczy, że kolejne 13 mld włożą w papiery rządowe. To daje prawie 20 mld zł, więc gdzie miejsce dla konsumenta? Sektor bankowy nie zechce udzielać kredytów w sytuacji, gdy ma wysoko oprocentowane papiery, które dodatkowo są płynne. Ten budżet jeszcze się trzyma kupy, ale tylko dlatego, że inwestorzy wierzą w średniookresową strategię Jerzego Hausnera. Jeśli nie okaże się ona zadowalająca, to będzie bardzo źle, inwestorzy zagłosują nogami. Na to nakłada się rok wyborczy, więc zaplecze polityczne nie poprze reform. Uważam, że jesteśmy na ścieżce do totalnej destabilizacji.

Halina Wasilewska-Trenkner: Mamy jeszcze wiele nierozwiązanych elementów, np. ustawa o jednostkach samorządu terytorialnego. To wszystko wpływa na poziom dochodów i wydatków. Pełne zestawienie sektora finansów publicznych poznamy dopiero za kilka tygodni. Nie rozwiązanym problemem jest także kwestia pozyskiwania składek do funduszy. W tym roku sytuacja większości wygląda bardzo dobrze, tempo wzrostu przewyższa nasze oczekiwania. Słabe są tylko składki na FUS, które blokują sporo środków. Liczymy także na pozytywną opinię Komisji Europejskiej, że uzna zasadność przynależności OFE do sektora finansów publicznych.

Mirosław Gronicki: Budżet na 2004 r. jest wyrazem woli politycznej tych, którzy rządzą. Skoro nie było woli politycznej naprawy państwa, nie było woli naprawy finansów państwa. W budżecie poskładano po lewej i prawej strony to, co było konieczne. Istotne są teraz konsekwencje takich decyzji. Fundamenty makroekonomiczne jeszcze przez jakiś czas będą stabilne, natomiast finansowe są zagadką. Problemem będzie zadłużenie FUS, które dotąd nie wchodziło w zadłużenie państwa. W UE już będą i zwiększą o 2 pkt procentowe dług publiczny....

Krzysztof Rybiński: Dodajmy jeszcze 14 mld zł, które może nas kosztować sektor energetyczny.

Mirosław Gronicki: Pani minister ma rację, my nie wiemy, co się dzieje w finansach. Budżet centralny jest kompletnie inny, niż dotąd. Dodatkowo mamy czarną dziurę w postaci Narodowego Funduszu Zdrowia.

Reklama
Reklama

Halina Wasilewska-Trenkner: To prawda, z niepokojem czekam na wyrok Sądu Najwyższego na temat ustawy "203", czyli podwyżek w służbie zdrowia.

Mirosław Gronicki: No właśnie. Poza tym na pewno będzie rosła rentowność papierów skarbowych. Im więcej jest potrzeb pożyczkowych, tym dla nas gorzej. Pozostaje prywatyzacja. Rozmawiałem z ministrem Raczko, i zgodziliśmy się, że gdyby udało się w latach 2004-2005 uzyskać po 20 mld zł, nie byłoby tych wszystkich problemów.

Halina Wasilewska-Trenkner: Głównym problemem jest kwestia płynności budżetu, nawet gdy wszystkie dochody zostaną zrealizowane. Mam ustawowo ustalony harmonogram wpływów do kasy oraz bardzo sztywny program wydatków. Jeśli nie przekażę pieniędzy, płacę odsetki. Teraz dojdzie kolejny sztywny termin - składka do UE. A wpływy nie zawsze pokrywają się z terminami wydatków.

Krzysztof Rybiński: To dlaczego rząd zmniejsza o połowę, z 10 do 5 mld złotych, swoje rezerwy na lokatach bankowych?

Halina Wasilewska-Trenkner: Na to pytanie nie mogę odpowiedzieć.

Hubert Janiszewski: Analizując ostatnie lata widać, że jesteśmy na równi pochyłej. Budżety są coraz trudniejsze, a w latach 2002-2003 niewiele zrobiono dla ograniczenia wydatków i rozpoczęcia reformy finansów publicznych. Teraz sytuacja się powtarza, rządowi brak odwagi do reform. Po pierwsze, trzeba skończyć prywatyzację. Nie widzę powodu wstrzymania tego procesu. Utrzymanie sektora państwowego sporo nas kosztuje.

Halina Wasilewska-Trenkner: Dotacje do przedsiębiorstw wynoszą ok. 3 mld zł.

Hubert Janiszewski: Po drugie, racjonalizacja wydatków socjalnych - tutaj są możliwe bardzo duże oszczędności. Wyłudzane są renty, zasiłki chorobowe i niewiele się z tym robi. Nic nie zrobiono także w kwestii rolników. To 2,5 mln osób, które nie płacą podatków i którym w 90% dopłaca się do ubezpieczenia społecznego. Według obowiązujących przepisów wystarczy mieć kanarka, aby płacić tylko podatki i ubezpieczenie rolnicze.

Halina Wasilewska-Trenkner: Ma Pan częściowo rację. Jednak sporo już zrobiliśmy - weryfikujemy renty inwalidzkie, porządkujemy cały system pomocy społecznej. Do niedawna można było uzyskać 15 różnych zasiłków, teraz to upraszczamy.

Hubert Janiszewski: Nie wprowadzono jednak cenzusu majątkowego...

Halina Wasilewska-Trenkner: To nie jest proste. Boimy się, że taką ustawę odrzuci Trybunał Konstytucyjny.

Parkiet: Proszę o ocenę wskaźników makroekonomicznych, na których oparto budżet.

Hubert Janiszewski: Wątpię w 5-proc. dynamikę PKB. Będzie raczej 4,5%.

Mirosław Gronicki: Przypominam, że analitycy wątpili też w 3,5%.

Halina Wasilewska-Trenkner: Jest spora szansa, aby było aż tyle.

Dariusz Filar: W 2003 r. wysoki wzrost spowodował eksport; pozostałe wskaźniki były raczej słabe. Oceniając przyszły rok z tej perspektywy uważam, że 12-proc. wzrost inwestycji jest zbyt optymistyczny. Tyle że jest możliwy, gdy uda się zrealizować wszystkie projekty unijne. Nie wiem, czy utrzyma się wysoka dynamika eksportu. Obawiam się także o wzrost konsumpcji. Trudno mi więc uzbierać elementy, które by uzasadniły 5% i oczekuję 3,8-proc. przyspieszenia gospodarczego w 2004 r.

Halina Wasilewska-Trenkner: To niezwykle ostrożnie.

Krzysztof Rybiński: Ja natomiast oczekuję 4,2%, ale nie wykluczam, że będzie więcej. Rośnie popyt zewnętrzny, mamy ożywienie w inwestycjach, jest wsparcie ze strony polityki fiskalnej. Liczę także na dalsze poluzowanie polityki monetarnej. To wspiera optymizm, ale 5% chyba nie będzie. Zwracam jeszcze uwagę na jeden pozytyw - w tym budżecie jest bardzo mało polityki. Znalazłem ją tylko w trzech miejscach: stopie procentowej, kursie walutowym oraz prognozie zatrudnienia. Średnioroczny spadek stóp do 3,7% może wykonać tylko upolityczniona Rada Polityki Pieniężnej. Poziom kursów został tak ustalony, aby nie przekroczyć kolejnych progów zadłużenia w stosunku do PKB. Natomiast najniebezpieczniejsza jest prognoza zatrudnienia. Nie wierzę w pojawienie się 230 tys. nowych miejsc pracy w 2004 r. Istotna pomyłka w tym miejscu to ogromne koszty dla budżetu oraz poszczególnych funduszy.

Mirosław Gronicki: Zgodzę się, że część makro jest lepsza niż w poprzednich budżetach. Widzę szansę na poprawę eksportu, liczę też na impuls popytowy. Przykładowo, obniżenie podatków spowoduje wzrost dostępnych środków finansowych w firmach, a te z pewnością zostaną przeznaczone na inwestycje. Natomiast nowy sposób finansowania samorządów i środki z UE powinny pobudzić konsumpcję. Liczę również, że wzrośnie popyt na pracę.

Hubert Janiszewski: Dużą rolę może tutaj odegrać przygotowywana przez ministra Jerzego Hausnera ustawa o wolności gospodarczej. Jej przyjęcie pozwoli na szybki wzrost miejsc pracy.

Parkiet: Czy reforma podatkowa idzie we właściwą stronę?

Hubert Janiszewski: Mam wrażenie, że ujednolicenie stawki podatku PIT dla firm i osób prowadzących działalność gospodarczą doprowadzi do ujednolicenia stawki w ogóle.

Halina Wasilewska-Trenkner: Pewnie powoli to tak się skończy. Jednak tutaj nie zdecyduje rynek finansowy, ale makroekonomia. Struktura dochodów w naszym społeczeństwie jest przeraźliwie spłaszczona. Aż 23 mln osób rozlicza się według PIT-u, z czego pojedynczy podatnicy mają milionowe dochody. Problemem jest więc obliczenie, ilu podatników łączy swoje dochody z współmałżonkami. Tego nie potrafimy oszacować, a tu tkwi właściwa informacja o dochodach. Szczerze mówiąc, ja sama jestem w trzeciej grupie podatkowej, a mój mąż, prowadzący ze słabym skutkiem działalność gospodarczą, jest moją największą ulgą.

Parkiet: Na ile możliwa jest realizacja zapowiedzi Jerzego Hausnera o redukcji deficytu na 2005 r. poniżej 40 mld zł. I jak to zrobić?

Halina Wasilewska-Trenkner: Dziś na to pytanie nie odpowiem, ale chyba już wiem jak. Wiem tylko, że to straszna robota.

Dariusz Filar: To będzie bardzo trudne. Przypominam, że będzie to budżet na rok wyborczy, gdy cięcia wydatków socjalnych będą praktycznie niemożliwe.

Hubert Janiszewski: Z tego właśnie powodu nie rozumiem, dlaczego pierwszych kroków nie zrobiono w tym roku.

Halina Wasilewska-Trenkner: Były takie zamierzenia. Trzeba było jednak nie starać się tak bardzo o zdyskredytowanie Grzegorza Kołodki!!!

Krzysztof Rybiński: Tak, to wydawało się niemożliwe, ale rynki finansowe zaczynają za nim tęsknić.

Halina Wasilewska-Trenkner: Przez zawieruchę związaną ze zmianą ministra finansów traciliśmy zbyt wiele czasu. W konsekwencji możemy nie zdążyć ze wszystkimi ustawami przed ustawowymi terminami.

Dr Halina Wasilewska-Trenkner:

Sekretarz stanu, Pełnomocnik Rządu do spraw Restrukturyzacji Finansów Publicznych. Absolwent Wydziału Ekonomii i Handlu Zagranicznego SGPiS (SGH). Pełniła funkcje dyrektora Departamentu Systemu Ekonomicznego w Centralnym Urzędzie Planowania, sekretarza naukowego Komitetu Nauk Demograficznych PAN. Od 1995 r. w Ministerstwie Finansów, gdzie pracowała na stanowiskach ministra finansów oraz podsekretarza i sekretarza stanu.

Dr Krzysztof Ireneusz Rybiński:

główny ekonomista banku BPH PBK. Absolwent Wydziału Matematyki i Informatyki oraz Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Uczestnik specjalistycznych kursów prognozowania i modelowania ekonomicznego w Genewie, Londynie i Cambridge. Był pracownikiem naukowo-dydaktycznym Wydziału Nauk Ekonomicznych UW, konsultantem Banku Światowego, konsultantem Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego, dyrektorem Letniej Szkoły Ekonomii przy Fundacji im. Stefana Batorego, dyrektorem administracyjnym w Centrum Badań Ekonomicznych Europy Środkowej i Wschodniej. Pracował na stanowisku głównego ekonomisty w bankach ING Barings i BZ WBK.

Dr Mirosław Gronicki:

główny ekonomista Banku Millennium. Jest absolwentem Wydziału Ekonomii Uniwersytetu Gdańskiego. Wykładał na Uniwersytecie Gdańskim, w Pensylwanii oraz w uczelniach w Japonii. Pracował w Instytucie Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR) oraz w Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych (CASE). Był ekspertem Banku Światowego i ONZ.

Prof. Dariusz Filar:

główny ekonomista Banku Pekao S.A. Jest absolwentem, a obecnie profesorem ekonomii na Uniwersytecie Gdańskim. Prowadził badania i wykłady na uniwersytetach w Aberdeen, Oksfordzie oraz Michigan. Stypendysta Fundacji im. Konrada Adenauera za badania w Niemczech. Wykładowca na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim.

Dr Hubert A. Janiszewski:

członek Rad Nadzorczych w grupie Deutsche Bank w Polsce (Deutsche Bank Polska SA; Deutsche Bank 24 SA oraz DB Securities); członek RN spółki PGF SA. Absolwent SGPiS (dzisiaj SGH) oraz Wydziału Handlu Zagranicznego Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Pradze. Brał udział w programach prywatyzacji Banku Gdańskiego BPH, PBK oraz PBR. Jest członkiem Polskiej Rady Biznesu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama