Cena ropy naftowej spadła do poziomu najniższego od czterech miesięcy. Uczestnicy rynku oczekiwali bowiem, że Departament Energetyki poinformuje dzisiaj o wzroście w minionym tygodniu zapasów w USA, które zużywają najwięcej ropy na świecie. Zmniejszyły się też obawy o zakłócenia dostaw ropy i benzyny, spowodowane atakiem huraganu Isabel na wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Jest to najsilniejszy atlantycki huragan w tym roku i w czwartek ma dotrzeć do stanu Północna Karolina w pobliżu granicy z Virginią. Jest to zatem ponad 200 mil od New Jersey i rejonu Filadelfii, gdzie zlokalizowane jest 90% rafinerii na wschodnim wybrzeżu. Po południu baryłka ropy Brent z dostawą w listopadzie kosztowała na londyńskiej giełdzie 26,25 USD wobec 26,70 na poniedziałkowym zamknięciu.
Kontrakty terminowe na miedź staniały wczoraj w wyniku obaw, że amerykańska gospodarka nie rozwija się na tyle szybko, by uzasadniało to 16-proc. wzrost ceny miedzi w tym roku. Może zatem spaść popyt na miedź, gdyż producenci samochodów, sprzętów domowych czy innych urządzeń zawierających miedź nie mogą przenosić na konsumentów wyższych kosztów tego surowca. Świadczy o tym sierpniowy wzrost cen konsumpcyjnych, bez żywności i energii, zaledwie o 0,1%. Na londyńskiej giełdzie tona miedzi kosztowała po południu 1782 USD wobec 1805 na zakończeniu poniedziałkowych notowań.
Złoto natomiast wczoraj zdrożało, gdyż kurs dolara osłabł wobec jena, po tym jak Bank Japonii podniósł prognozę wzrostu gospodarczego tego kraju. Uncja złota z natychmiastową dostawą kosztowała na giełdzie w Londynie 374,75 USD, a więc o 0,2% więcej niż dzień wcześniej.