Reklama

Niechciana poczta bolączką spółek

Europejscy przedsiębiorcy stracili w ubiegłym roku ponad 2 mld euro. Amerykańscy w bieżącym stracą ponad 10 mld USD. Powód? Listy elektroniczne z reklamami, które zabierają czas pracownikom, zmniejszając ich wydajność. Wyliczenia różnych źródeł mówią, że niepożądane przesyłki stanowią obecnie połowę korespondencji. Statystycznie jeden na 72 Amerykanów cały czas w pracy spędza na ich przeglądaniu i kasowaniu.

Publikacja: 18.09.2003 09:38

Wiadomości hurtowo wysyłane do osób, które ich nie zamawiały, po angielsku nazywa się spamem. Przeważnie są to reklamy, czasem zdarza się, że zawierają one treści pornograficzne. W ubiegłym roku przedsiębiorcy w Europie, z powodu rozsyłania do ich pracowników takich niepożądanych listów, według danych Komisji Europejskiej, stracili 2,25 mld euro (2,8 mld USD) wskutek spadku wydajności. Firma Ferris Research, prowadząca badania rynkowe, ocenia, że straty w gospodarce amerykańskiej z tej samej przyczyny w tym roku przekroczą 10 mld USD.

Z jednego z sondaży, przeprowadzonego niedawno wśród internautów, wynika, że na obsługę spamu poświęca się średnio 40 minut tygodniowo. Amerykańska firma badawcza Nucleus Research pokusiła się o wyliczenie, jak tracony w ten sposób czas przekłada się na pieniądze. Raport mówi, że obsługa niechcianej poczty powoduje spadek produktywności w przedsiębiorstwach w USA w wysokości 874 USD rocznie w przeliczeniu na jednego pracownika.

Sen kosztuje tyle, co spam

Za Atlantykiem, według Nucleusa, każdy zatrudniony codziennie otrzymuje przeciętnie 13,3 niepożądanych przesyłek elektronicznych. Ich przeglądanie i kasowanie zajmuje mu 6,5 minuty każdego dnia. - Gdyby jeden z każdych 72 twoich pracowników przyszedł do pracy i przespał cały dzień, to nie byłbyś z tego zadowolony. A właśnie tyle samo wydajności tracisz tylko dlatego, że spam pojawia się w twojej firmie - obrazowo przedstawia przedsiębiorcom skalę problemu Ian Campbell, szef Nucleusa.

Brytyjski MessageLabs, producent oprogramowania do filtrowania poczty elektronicznej, wyliczył, że firma zatrudniająca 500 pracowników z powodu spamu traci miesięcznie 3000 funtów (4700 USD).

Reklama
Reklama

Spamerzy:

nachalni i skuteczni

MessageLabs zwraca uwagę, że na Wyspach niepokojąco szybko rośnie liczba rozsyłanych niechcianych e-maili. W maju ub.r. takie przesyłki stanowiły 2,3% wszystkich wiadomości. W takim samym miesiącu tego roku udział ten wynosił już 55%. Wyliczenia Komisji Europejskiej mówią o 48% w obrębie Wspólnoty. W USA spam to także mniej więcej połowa wszystkich listów.

Nucleus badał wpływ obecności programów do blokowania niechcianej poczty elektronicznej na zmniejszanie się strat w produktywności. Okazało się, że stosowanie tego typu filtra powodowało, że straty malały jedynie o 26%. Oznacza to, że spamerzy, jak popularnie nazywa się nadawców niepożądanych e-maili, stosują bardziej wyrafinowane metody, niż przewiduje technologia filtrowania poczty.

Lepiej do sądu?

Firmom zaatakowanym przez spamerów, oprócz instalowania najnowszych programów do ochrony przed niechcianą pocztą, Campbell radzi podjąć kroki prawne. Ten sposób może okazać się bowiem bardziej skuteczny. W lipcu br. Microsoft, gigant na rynku oprogramowania, rozpoczął wojnę z osobami, które zaśmieciły skrzynki pocztowe firmy i jej klientów dwoma miliardami e-maili. Trzynaście pozwów wylądowało w sądach stanu Waszyngton, a dwa w Wielkiej Brytanii. W końcu sierpnia EarthLink, dostawca usług internetowych z Atlanty, pozwał blisko setkę spamerów, którzy narazili go łącznie na straty przekraczające 5 mln USD. Cztery miesiące wcześniej firma wygrała sprawę przeciwko Howardowi Comackowi, znanemu jako Buffalo Spammer. Sąd nakazał mu zapłacić 16 mln USD odszkodowania.

Reklama
Reklama

Najwyższe szczeble władz zauważają problem, jaki dla gospodarki stanowi spam. Na Wyspach Brytyjskich sprawą zajęli się członkowie parlamentu. Powołali w tym celu ciało nazwane All Party Internet Group. Na jego forum dochodzi do spotkań polityków z przedstawicielami komputerowej branży. Wspólnie mają oni wypracować skuteczną metodę walki z zalewem internetu przez niechcianą pocztę.Może prawo pomoże

W Unii Europejskiej regulacje, uznające wysyłanie niepożądanych e-maili za przestępstwo zaczną obowiązywać w październiku. Włosi wyprzedzili ten termin - takie przepisy weszły tam w życie przed dwoma tygodniami. Za zaśmiecanie skrzynek pocztowych przewidziana jest kara grzywny do 90 tys. euro (97 tys. USD) i pozbawienia wolności do trzech lat.

Istnieje obawa, że nowe prawo niewiele pomoże. Większość spamu jest rozsyłana z USA bądź Chin, a tego obszaru jurysdykcja UE, a tym bardziej samych Włoch, nie obejmuje. Co prawda za Atlantykiem część stanów przyjęło lub pracuje nad przepisami, które dają podstawę ścigania spamerów, ale przestępstwo bywa tam określane nieco inaczej niż w Europie. Użytkownik poczty elektronicznej musi zastrzec sobie, że nie chce otrzymywać przesyłek reklamowych. Jeśli tego nie zrobi, to nie będzie podstaw do wytoczenia procesu ich nadawcom.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama