Wiadomości hurtowo wysyłane do osób, które ich nie zamawiały, po angielsku nazywa się spamem. Przeważnie są to reklamy, czasem zdarza się, że zawierają one treści pornograficzne. W ubiegłym roku przedsiębiorcy w Europie, z powodu rozsyłania do ich pracowników takich niepożądanych listów, według danych Komisji Europejskiej, stracili 2,25 mld euro (2,8 mld USD) wskutek spadku wydajności. Firma Ferris Research, prowadząca badania rynkowe, ocenia, że straty w gospodarce amerykańskiej z tej samej przyczyny w tym roku przekroczą 10 mld USD.
Z jednego z sondaży, przeprowadzonego niedawno wśród internautów, wynika, że na obsługę spamu poświęca się średnio 40 minut tygodniowo. Amerykańska firma badawcza Nucleus Research pokusiła się o wyliczenie, jak tracony w ten sposób czas przekłada się na pieniądze. Raport mówi, że obsługa niechcianej poczty powoduje spadek produktywności w przedsiębiorstwach w USA w wysokości 874 USD rocznie w przeliczeniu na jednego pracownika.
Sen kosztuje tyle, co spam
Za Atlantykiem, według Nucleusa, każdy zatrudniony codziennie otrzymuje przeciętnie 13,3 niepożądanych przesyłek elektronicznych. Ich przeglądanie i kasowanie zajmuje mu 6,5 minuty każdego dnia. - Gdyby jeden z każdych 72 twoich pracowników przyszedł do pracy i przespał cały dzień, to nie byłbyś z tego zadowolony. A właśnie tyle samo wydajności tracisz tylko dlatego, że spam pojawia się w twojej firmie - obrazowo przedstawia przedsiębiorcom skalę problemu Ian Campbell, szef Nucleusa.
Brytyjski MessageLabs, producent oprogramowania do filtrowania poczty elektronicznej, wyliczył, że firma zatrudniająca 500 pracowników z powodu spamu traci miesięcznie 3000 funtów (4700 USD).