Wyjątkowo dużym zainteresowaniem cieszyły się na wczorajszej sesji kontrakty na WIG20. Wolumen przekroczył 37 tysięcy co oznacza jedną z najwyższych wartości w historii. Po części jest to zasługą utrzymującej się sporej zmienności. Tym razem jednak duży wpływ na aktywność uczestników rynku miał też zbliżający się termin wygaśnięcia serii wrześniowej. Inwestorzy zaczynają się już przesiadać na grudzień, dzięki czemu obroty tylko na tej serii wyniosły ponad 25 tysięcy kontraktów.
Kiepskie zamknięcie wczorajszych notowań na rynku kontraktów terminowych na indeks WIG20 nie zmienia technicznej sytuacji tych instrumentów. Niedźwiedzie najwyraźniej cały czas dysponują sporą siłą, ale do momentu, kiedy nie zepchną notowań poniżej 1500 pkt, przyłączanie się do nich na tym etapie nie wydaje się najlepszym rozwiązaniem. Ostatnia, blisko
250-punktowa przecena, schłodziła mocno wykupiony rynek. Z każdą sesją rośnie więc prawdopodobieństwo poważniejszego ataku kupujących. Scenariuszowi takiemu nie będzie przeszkadzała ukształtowana na wykresie intraday głowa z ramionami, gdyż wczoraj zanegowany został wynikający z niej sygnał sprzedaży. Przyłączenie się do niedźwiedzi będzie natomiast słuszne po przełamaniu wsparcia na 1500 pkt, które tworzy ostatni dołek, oraz 30 sesyjna średnia.
W środę po raz kolejny dali o sobie znać arbitrażyści. Spadek wrześniowej serii poniżej instrumentu bazowego w końcówce notowań stwarzał okazje do zamykania otwieranych przed kilkoma sesjami pozycji. W dużej mierze właśnie te transakcje mogły wpłynąć na przecenę spółek z WIG20 w ostatniej godzinie notowań (WIG20 stracił prawie 20 pkt). Podaż akcji ze strony arbitrażystów mogła stanowić nawet 30% obrotu największymi spółkami w tym czasie.