Ropa naftowa tanieje już od tygodnia. Wczorajszym spadkom cen tego surowca sprzyjały wypowiedzi przedstawicieli Arabii Saudyjskiej i Iranu, którzy wyrazili przypuszczenie, że na spotkaniu w przyszłym tygodniu w Wiedniu OPEC nie zmieni kwot wydobycia. Kraje członkowskie tej organizacji mogą obecnie produkować nie więcej niż 25,4 mln baryłek ropy dziennie. Powszechnie uznaje się, że jest to poziom odpowiedni, gdyż cena ropy utrzymuje się w przedziale docelowym OPEC, wynoszącym 22-28 USD za baryłkę. Po południu baryłka ropy Brent z dostawą w listopadzie kosztowała wczoraj na londyńskiej giełdzie 25,57 USD, wobec 25,67 na środowym zamknięciu. Ropa jest obecnie tańsza o 11% niż przed rokiem.

Kontrakty terminowe na miedź ponownie wczoraj nieco zdrożały, gdyż uczestnicy tego rynku pozytywnie odebrali raport Departamentu Pracy o spadku liczby wniosków o zasiłki dla bezrobotnych w USA. Wprawdzie liczba tych wniosków nadal oscyluje wokół granicy 400 tys., co świadczy o słabości rynku pracy, ale już sam fakt, że wskaźnik ten nie pogorszył się, potraktowano jako kolejny dowód takiego tempa rozwoju amerykańskiej gospodarki, który spowoduje wzrost popytu na miedź. Po południu na londyńskiej giełdzie jej tona kosztowała 1807 USD, wobec 1802 na zakończeniu środowych notowań.

Zdrożało też wczoraj trochę złoto, głównie w wyniku spadku kursu dolara wobec jena, co sprawiło, że złoto, którego cena denominowana jest w amerykańskiej walucie stało się tańsze dla japońskich inwestorów. Dolar był wczoraj najtańszy wobec jena od ponad dwóch lat. Cena uncji złota z dostawą w grudniu wzrosła na nowojorskim rynku Comex o 1,4 USD, do 378,7 USD.