- Pierwszy dzień obrotu opcjami zaskoczył nas bardzo pozytywnie. Spodziewaliśmy się zainteresowania nowym instrumentem, jednak wolumen powyżej 200 opcji na pierwszej sesji uznajemy za duży sukces - powiedział Wiesław Rozłucki, prezes GPW. - Widać, o ile jesteśmy dojrzalsi w porównaniu ze styczniem 1998 r., kiedy wchodziły na parkiet kontrakty terminowe - dodał. Podczas pierwszej sesji futures, w obrocie znalazło się 12 kontraktów. W scenariuszu optymistycznym giełda spodziewa się, że obroty opcjami indeksowymi będą przypominać obroty kontraktami terminowymi i w 2006 r. sięgną 10 mln sztuk. Plany na najbliższe 12 miesięcy to 100 tys.
We wczorajszych transakcjach pośredniczyło dziewięć biur i domów maklerskich: BM BPH PBK, IDM Kredyt Banku, BDM PKO BP, DI BRE Banku, DM BZ WBK, Erste Securities, BDM, BM BISE oraz IDMSA.PL. - Uważam, że debiut opcji był udany. Mieliśmy w poniedziałek ok. 20% rynku. Pośredniczyliśmy też w pierwszej transakcji, która realizowana była na rachunek internetowy - mówi Krzysztof Polak, kierownik centrum obsługi klienta indywidualnego BM BPH PBK. Standardowa prowizja, jaką pobiera broker od transakcji, to 2,5% wartości opcji, nie mniej jednak niż 2 zł, a nie więcej niż 18 zł w przypadku rachunków "tradycyjnych" i 15 zł dla rachunków internetowych. DM BZ WBK pobiera stałe opłaty: 22 i 14 zł.
- Uważam, że ten instrument bardzo szybko przyjmie się wśród spekulantów - mówi Grzegorz Leszczyński, prezes Internetowego Domu Maklerskiego. Krakowski broker pobiera od klientów 2,5% wartości opcji, minimalnie 2,5 zł i maksymalnie 18 zł. IDMSA.PL był na poniedziałkowej sesji jedynym animatorem rynku opcji. - Spodziewamy się, że jeszcze w tym tygodniu zacznie działać drugi animator, a w ciągu miesiąca będzie ich czterech - powiedział Marcin Wójcicki z GPW. Jedną z instytucji, której zadaniem będzie poprawa płynności obrotu, ma być BRE Bank. - Doświadczenie rynków Europy Zachodniej pokazuje, że pierwsi animatorzy zarabiają najwięcej. Wymaga to jednak umiejętności, odpowiedniego oprogramowania i procedur ograniczających ryzyko - uważa prezes W. Rozłucki.