Spekulacje, że Green zrezygnował z targów o Safewaya pojawiły się podczas weekendu. Właściciel sieci sklepów gospodarstwa domowego BHS i sklepów z odzieżą Arcadia miał ponoć powiedzieć, że po zapoznaniu się ze stanem finansowym Safewaya stracił zapał do zakupów czwartej największej sieci sklepów z żywnością. W oświadczeniu złożonym poprzez swoją firmę inwestycyjną Trackdean Investments, Green potwierdził jednak swoje poprzednie plany. "W styczniu Trackdean ogłosił swoje zamiary wobec oferty złożonej Safawayowi. Ta sytuacja pozostaje bez zmian" - można przeczytać w notatce.
Temperatura wyścigu do kupna sieci rośnie. Oczekuje się, że w czwartek lub w piątek rząd może ogłosić, jakie firmy z uwagi na przepisy o konkurencji nie zostaną dopuszczone do kupna Safewaya. Konglomerat Greena jest jedynym oferentem, którym nie zajmują się inspektorzy ds. konkurencji - ze względu na brak w jego imperium sklepów z żywnością.
Przedstawiciele instytucji finansowych sądzą, że sekretarz ds. handlu i przemysłu Patricia Hewitt prawdopodobnie podejmie decyzję blokującą dostęp do kupna większościowych pakietów Safawaya takim gigantom, jak Tesco, Asda czy Sainsbury`s. Pierwsza z tych firm ma 27-proc. udział w rynku. Dwie pozostałe kontrolują odpowiednio 17% i 16% sprzedaży artykułów spożywczych w Wielkiej Brytanii, a przejmując Safewaya przekroczyłyby 25-proc. próg. Finansiści twierdzą, że zgodę powinna dostać sieć supermarketów William Morrison. - Władze nie mają absolutnie żadnego powodu, by uniemożliwić Morrisonowi zakup - uważa Stewart Fraser z Brewin Dolphin Management w Londynie. Ta sieć kontroluje 6% rynku i jest na piątym miejscu w klasyfikacji - tuż za Safewayem. Po przejęciu Morrison awansowałby o jedną pozycję, ale nie wyprzedziłby żadnego z konkurentów.