Rada nadzorcza Statoil zgodziła się, że prezes powinien zrezygnować ze stanowiska, aby sytuacja wokół spółki uległa normalizacji ? głosi komunikat firmy. Prezes rady nadzorczej Leif Terje podał się do dymisji w niedzielę, a 12 września został zwolniony Richard Hubbard, który kierował oddziałem nadzorującym zagraniczne badania. Dzień wcześniej policja przeszukała biura Statoila. Fjell odszedł zaledwie tydzień po tym, jak przetrzymał poprzednie posiedzenie rady, w czasie którego był krytykowany za związki z kontraktem opiewającym na 15 mln USD za usługi konsultingowe.
Rzecz w tym, że Norwegom doradzał Mehdi Hashemi Rafsanjani, syn byłego prezydenta Iranu i szef jednego z oddziałów państwowej firmy National Iranian Oil. Kontrakt opiewał na 11 lat i był podpisany ze spółką Horton Investment, mającą siedzibę w Londynie i należącą do Irańczyka o nazwisku Abbas Yazdi. Norweska policja sprawdza tę umowę pod kątem ?możliwości niezgodnego z prawem wpływania na zagranicznego urzędnika państwowego?.
Zaraz po rajdzie policji na biura Statoila norweski rząd, który ma 82% udziałów w tej spółce, zerwał umowę z Irańczykiem. Firma zapewniła, że nie zmieni zagranicznej strategii. Statoil musi rozwijać działalność w innych krajach, by zrekompensować kurczące się zapasy ropy naftowej pod dnem Morza Północnego.
? Rada i ja zgodziliśmy się, że jest to najlepsze rozwiązanie dla spółki. To smutny dzień, bo wolałbym dłużej zostać w Statoilu ? powiedział Fjell reporterom po trwającym 8,5 godziny posiedzeniu rady nadzorczej. Fjell dostanie odprawę w wysokości dwuletniego wynagrodzenia. Rocznie zarabiał ok. 3,5 mln koron, czyli prawie pół miliona dolarów.