Z danych NBP wynika, że z powodu fuzji polskich banków oraz dążenia do obniżenia kosztów działania w zeszłym roku zanotowano spadek liczby jednostek bankowych. Podobnie było także w I kwartale br. Jednocześnie zmniejszającej się liczbie placówek towarzyszy intensywny rozwój małych punktów obsługi klienta, wyposażonych w urządzenia samoobsługowe i zatrudniających niewiele osób. Choć internet jest coraz bardziej popularną drogą dostępu do oferty banku, to nowoczesne instytucje nie poprzestają jedynie na tym. Z doświadczeń zachodnich wynika, że nadal ważna dla klienta jest placówka bankowa. Może w niej uzyskać pomoc, informację o nowych produktach oraz skorzystać z porady doradcy. Nowe banki są w znacznie lepszej sytuacji niż instytucje tradycyjne. Budują nową sieć zgodną z nowoczesnymi trendami. Tradycyjne instytucje też jednak nie chcą być gorsze. W wielu z nich następuje restrukturyzacja dotychczasowych jednostek.
Moda z Ameryki
? Od 1998 roku mieliśmy do czynienia w Europie z restrukturyzacją sieci placówek bankowych. Polegało to głównie na zamykaniu części jednostek. Proces taki obserwowano niemal we wszystkich bankach europejskich. Oczekiwały one, że elektroniczne kanały dystrybucji, czyli internet i telefon, zostaną szybko zaakceptowane przez tradycyjnych klientów. W efekcie placówki straciłyby rację bytu, co pozwoliłoby je zamknąć bez szkody dla prowadzonego biznesu ? wyjaśnia Sławomir Lachowski, wiceprezes BRE, twórca mBanku i Multibanku. Dodaje, że jednym z przykładów była Merida Bank, obecnie Nordea, która zmniejszyła liczebność sieci o 40%. Podobne zjawisko, z tym że na mniejszą skalę, obserwowano w innych bankach europejskich. Tymczasem odwrotną tendencję od początku lat 90. obserwowano w Stanach Zjednoczonych. Mimo że powstały tam jako pierwsze na świecie banki internetowe, a instytucje uniwersalne postawiły duży nacisk na kanały elektroniczne, to jednocześnie zwiększano sieć placówek. Wytłumaczeniem tych sprzeczności w koncepcji prowadzenia biznesu bankowego są zaszłości historyczne. W Europie banki od wielu lat posiadały dużą liczbę placówek w stosunku do liczby mieszkańców. Do tego doszło zwiększenie konkurencji, które doprowadziło do wzrostu presji na obniżkę kosztów i wymogło szukanie oszczędności, której elementem było zamykanie placówek. Z kolei w Stanach Zjednoczonych do połowy lat 90. nie było możliwe zbudowanie panamerykańskiej sieci bankowej. Ograniczeniem były przepisy prawne. Przełom przyniosła dopiero fuzja Travelers z Citibankiem. Pewnym wyjątkiem jest Bank of America, który ma placówki w największej liczbie stanów. Jednak był to wynik przejmowania innych instytucji mających kłopoty finansowe.
Zmiana tendencji w Europie
Według S. Lachowskiego, dzisiaj sytuacja w Europie wygląda już inaczej. Banki przestały zmniejszać sieć. W większości przeliczyły się bowiem, jeśli chodzi o możliwość szybkiego przejścia klientów z tradycyjnych oddziałów do kanałów elektronicznych. Równolegle notuje się dynamiczny wzrost bankowości internetowej. Obecnie w Niemczech największy bank internetowy posiada 3,5 mln klientów.