W mijającym tygodniu na amerykańskich rynkach doszło do aż czterech debiutów. To największa liczba IPO od 10 miesięcy. W przypadku dwóch spółek AMIS Holdings i Anchor Glass Container okres przygotowawczy trwał zaledwie 30 dni, czterokrotnie krócej niż średnia dla całego rynku. Także inne dane są bardzo obiecujące. Tegoroczne IPO w dniu giełdowych debiutów przynosiły średnio 16,5% zysku. Według Melanie Hase, analityka z Renaissance Capital, inwestorzy, którzy pozostali przy pierwotnych inwestycjach, mogą się cieszyć prawie 40-proc. zwrotem w ciągu roku.
Mimo tych danych, tegoroczny sezon ofert jest wyjątkowo skromny. Na rynek weszło do tej pory 27 korporacji, a łączna wartość ofert wyniosła 6,1 mld USD. To o 92,3% mniej niż w rekordowym 2000 r. Także w analogicznym okresie ubiegłego roku (który także nie należał do najlepszych) odnotowano aż 60 debiutów, które przyniosły 21,2 mld.
Jednocześnie coraz więcej firm ucieka z Wall Street. W tym roku, w okresie od stycznia do lipca, 95 spółek wycofało się z obrotu, głównie poprzez wezwania do zakupu akcji. Dane te nie dotyczą fuzji. Według danych Securities Industry Association, w podobnym okresie 2002 roku giełdy opuściło 75 małych firm, a w 2001 r. - 66 spółek. Analitycy wymieniają dwie zasadnicze przyczyny tego trendu: brak zainteresowania inwestorów oraz zaostrzenie przepisów dotyczących standardów korporacyjnych po uchwaleniu przez Kongres ustawy Sarbanesa-Oxleya. Spółki o małej kapitalizacji (poniżej 500 mln USD) obawiają się, że wprowadzenie nowych zasad prowadzenia księgowości okaże się zbyt kosztowne, aby móc efektywnie zarządzać firmą. Dla małych spółek wymóg przeprowadzenia audytu przez specjalne komisje (250-300 tys. USD) okazuje się zbyt duży, aby opłacało się pozostać na parkiecie.