Reklama

Przerażający budżet

Skrót wczorajszej rozmowy Moniki Olejnik z Radia Zet z Bogusławem Grabowskim, członkiem Rady Polityki Pieniężnej

Publikacja: 30.09.2003 10:36

Czy jest Pan przerażony budżetem na rok 2004-

Jestem bardzo przerażony. Myślę, że to nie jest już nawet najgorszy budżet w ostatnich dziesięciu latach. Powiedziałbym, że jest to budżet skandaliczny.

Dlaczego skandaliczny-

Dlatego, że w konstytucji przyjęliśmy zasadę, że nie dopuszczamy, by finanse publiczne psuły gospodarkę na tyle, żeby łączny dług publiczny przekroczył 60% produktu krajowego brutto. Ustawa o finansach publicznych wprowadza pewne progi ostrożnościowe, które mają wymusić na rządzie i parlamencie działania zmierzające do naprawy finansów publicznych. I rząd przedstawia budżet, który te wszystkie ostrzeżenia lekceważy i jak ćma do ognia leci do naprawdę poważnego kryzysu. To nie będzie kryzys finansów publicznych, bo taki już mamy. To będzie kryzys państwa.

Czy to będzie kryzys argentyński"

Reklama
Reklama

To będzie zależało od decyzji inwestorów zagranicznych, to trudno ocenić. Ale nawet, gdybyśmy nie mieli i, mam nadzieję, że nie będziemy mieli jakiegoś gwałtownego odpływu kapitału zagranicznego, to będziemy musieli się zdecydować na tak radykalne cięcia, które przekraczają wyobraźnię przeciętnego obywatela. Chcę powiedzieć, że ten budżet zakłada, że w następnym roku dług publiczny do PKB zatrzyma się troszkę poniżej poziomu 55%. I to przy bardzo optymistycznych założeniach, że kurs walutowy średniorocznie wzmocni się w porównaniu z obecnym poziomem oraz że tempo wzrostu gospodarczego wyniesie 5%.

Mamy budżet z deficytem 45,5 miliarda złotych...

To nieprawda. Ten deficyt w porównaniu z tym rokiem, kiedy wyniesie troszkę poniżej 40 mld zł, w następnym rośnie do 60 miliardów, bo jednocześnie rząd zastosował tzw. kreatywną księgowość. Ukrył niektóre wydatki, które do tej pory były wpisywane po stronie wydatkowej budżetu, jak to mówią ekonomiści - poniżej kreski. Czyli nie zakwalifikował do wydatków głównie wpłat do otwartych funduszy emerytalnych.

I nie zakwalifikował wpłat do Unii Europejskiej"

I wpłat do Unii Europejskiej. Ale co to znaczy 60 miliardów złotych długu" To jest 15 miliardów dolarów. Pamiętamy, jak społeczeństwo zostało obciążone słynnymi długami gierkowskimi i w jednym roku decydujemy się na to, żeby państwo zwiększyło zadłużenie o 15 miliardów dolarów. Co to znaczy dla przeciętnego obywatela" Jeśli którekolwiek z tych optymistycznych założeń nie będzie spełnione i przekroczymy próg 55%, to będziemy musieli zmniejszyć deficyt z 60 mld zł w 2004 r. do około 24,25 mld zł w 2005 r. i osiągnąć nadwyżkę budżetową w 2006 r.

Co to znaczy dla przeciętnego Kowalskiego`

Reklama
Reklama

Dla przeciętnego Kowalskiego znaczy to, że w latach 2005-2006 wszystkie wypłaty nominalnie z budżetu będą musiały być o kilkanaście do dwudziestu procent niższe, a to znaczy, że będziemy cieli płace realne w całej sferze budżetowej. Być może będziemy musieli doprowadzić do zmniejszenia realnego poziomu emerytur, rent, wszystkich świadczeń społecznych. Będziemy musieli ciąć realnie, po kilka, kilkanaście procent, wydatki na podstawowe funkcje państwa: na obronę narodową, na porządek publiczny, na sądownictwo. Czy mam jeszcze dalej wymieniaćE Dlatego mówię, że taki brak działań reformatorskich doprowadzi do kryzysu państwa.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama