Rządowi Argentyny grozi fala pozwów sądowych ze strony tysięcy posiadaczy obligacji skarbowych. Prawie dwa lata temu kraj ten ogłosił niewypłacalność, nie mając środków na wykup papierów o łącznej wartości 94,3 mld USD. Było to największe tego rodzaju bankructwo w historii.
Trudno o kompromis
Roszczenia wierzycieli czekają wciąż na załatwienie, ale nic nie wskazuje, by między obu stronami miało dojść do kompromisu. Przed tygodniem władze w Buenos Aires przedstawiły projekt rozwiązania tego problemu, który spotkał się jednak z ostrą krytyką ze strony inwestorów. Ich reakcja nie może budzić zdziwienia, gdyż zaoferowano im zamianę posiadanych obligacji na nowe walory o cztery razy mniejszej wartości. Jest to o ponad połowę mniej niż w podobnej sytuacji wypłaciły wierzycielom rządy Rosji i Ekwadoru.
Ograniczone możliwości finansowe Argentyny są powszechnie znane, zwłaszcza po trwającej cztery lata recesji, która zmniejszyła o przeszło połowę produkt krajowy brutto. Posiadacze obligacji przyjęli jednak z oburzeniem fakt, że mimo to władze w Buenos Aires zobowiązały się spłacić w całości dług wobec MFW i innych międzynarodowych instytucji finansowych, lekceważąc jednocześnie prawa około 700 tysięcy indywidualnych wierzycieli.
Gospodarka powoli odżywa