Daty planowanej emisji nie podano, natomiast prezes Belgacomu Didier Bellens poinformował, że analitycy wyceniają jego spółkę na 10 mld euro (11,7 mld USD). SBC z siedzibą w San Antonio ma 35% udziałów w grupie, do której należy połowa Belgacomu. W skład tej grupy wchodzą też Singapore Telecommunications Ltd. i duńska firma TDC.
Przychody ze sprzedaży akcji belgijskiej spółki, razem z 5,1 mld USD, które SBC już ma w gotówce, pozwolą zwiększyć dywidendy lub sfinansować ekspansję. Ewentualne inwestycje mogłyby zahamować utrzymujący się od 11 kwartałów spadek popytu na połączenia telefoniczne w 13 stanach, w których działa SBC. W każdym razie trzymanie gotówki przy najniższej od 45 lat stopie procentowej wynoszącej 1% nie jest zbyt opłacalną inwestycją.
Być może SBC kupi spółkę MCI, która ma powstać na bazie majątku upadłego WorldComu. Jej przejęcie zwiększyłoby dostęp SBC do klientów biznesowych, co mogłoby zrekompensować spadek przychodów z połączeń lokalnych.
We wrześniu SBC zapowiedział jednorazowe zwiększenie dywidendy o 10 centów na akcję ponad obecnie wypłacane co kwartał 28,25 USD. Będzie to już trzecia z rzędu dodatkowa wypłata. W najbliższym czasie spółka ma zdecydować, czy kontynuować taką praktykę, czy też podnieść wysokość stałej dywidendy. Nadal aktualne jest też zrealizowanie w II półroczu programu wykupu własnych akcji (tzw. buy backu). n
Bloomberg