Choć dołek na wykresie indeksu wypadł 30 września, czyli zaledwie kilka dni temu, to w praktyce wyprzedaż akcji zakończyła się przed ponad dwoma tygodniami. Już w połowie września WIG20, po serii kilku mocnych spadków, w czasie których stracił ponad 200 punktów, miał 1506 punktów. Przez kolejne dwa tygodnie indeks posunął się na południe ledwie 33 punkty. Dynamika spadków dość gwałtownie zmniejszyła się, dzięki czemu powstała dogodna atmosfera do odbicia.
Klin spadkowy
Od dwóch tygodni na wykresie WIG20 trwa konsolidacja, którą można zamknąć dwiema liniami. Dolna, poprowadzona po dołkach z 23 i 30 września, znajduje się nieco powyżej 1450 punktów. Górna, pociągnięta po szczytach z 17 i 29 września, przebiega w okolicach 1520 punktów. W piątek rynek dotarł do tego poziomu. Razem linie te tworzą formację klina zniżkującego. Ponieważ cała figura nachylona jest zgodnie z kierunkiem wcześniejszego trendu, zapowiada jego odwrócenie lub przynajmniej korektę. Jednocześnie potencjał wzrostowy, tkwiący w formacji nie jest duży. Po przełamaniu górnego ramienia klina ceny mogą rosnąć do miejsca, w którym zaczęło się jego kształtowanie. W tym wypadku byłoby to 1590 punktów, czyli maksimum z połowy września. W najlepszym razie WIG20 może osiągnąć 1650 punktów, gdzie znajduje się 62-proc. zniesienie ostatniej fali spadkowej. Sięgnięcie szczytu z 1 września na 1712 pkt wydaje się mało realne.
Budowanie zniżkującego klina może jeszcze przez pewien czas potrwać. Niewykluczone że przed wzrostem wykres indeksu jeszcze raz przetestuje dolne ramię formacji, zanim nastąpi wybicie z niej górą. Hipotezę o kształtowaniu klina potwierdza wolumen, który w ostatnich dwóch tygodniach znacznie się obniżył.
Inne przesłanki za wzrostem