Ministerstwo Finansów deklaruje, że wszystkie projekty rozporządzeń do pakietu ustaw ubezpieczeniowych trafią do konsultacji międzyresortowych najpóźniej na początku października. Nie uważa Pan, że czasu na to, żeby rynek ubezpieczeniowy właściwie przygotował się do wejścia ustaw w życie, jest coraz mniej?
Oczywiście, że chcielibyśmy, aby minister finansów, który zobowiązany jest do wydania aktów wykonawczych zrobił to jak najszybciej. Pozwoliłoby to zakładom ubezpieczeń odpowiednio się do tego przygotować: zapewnić odpowiednie środki finansowe czy zaplanować działania stosowne organizacyjne. Ale wiemy, że nie zawsze jest to możliwe. Pragnę przypomnieć, że niedawno w rządowym projekcie pakietu ustaw był zapis, że wchodzą one w życie z 1 lipca 2003 r.
W projekcie była nawet data 1 stycznia 2003 r.
Tak, to prawda. Mówię jednak o późniejszej wersji projektów ustaw. Gdyby weszły one w życie 1 lipca, to na wydanie aktów wykonawczych, biorąc pod uwagę, że ostatecznie one zostały przyjęte 22 maja br., pozostałoby najwyżej kilka tygodni. W konsekwencji towarzystwa miałyby więc na przygotowanie się zaledwie kilka dni. Ostatecznie po naszej interwencji termin przesunięto. Te pół roku vacatio legis dawało zobowiązanym ministrom możliwość spokojniejszego przygotowania projektów aktów wykonawczych.
Tak, ale to tylko teoria. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Może być przecież tak, że zabraknie czasu na to, aby przeanalizować dokładnie skutki poszczególnych zapisów.