Zgodnie z ustawą o funduszach emerytalnych nadzór (czyli najpierw Urząd Nadzoru Funduszy Emerytalnych, a potem Komisja Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych) co kwartał ma obowiązek wyliczania średniej ważonej stopy zwrotu za minione 24 miesięce. Od niej zaś liczona jest minimalna stopa zwrotu - w przypadku, gdy jakiś fundusz jej nie osiągnie, zarządzające nim towarzystwo musi dopłacać do rachunków klientów.
Ogłoszona wczoraj przez KNUiFE średnia ważona stopa zwrotu za okres od końca września 2001 r. do końca września 2003 r. (podobnie jak minimalna) jest najwyższa w historii. To efekt kombinacji hossy na rynku obligacji, jaka miała miejsce przez większość tego okresu, i wzrostów na rynku akcji, które zaczęły się na wiosnę tego roku.
Pozytywny wpływ hossy giełdowej na wyniki funduszy widać było już trzy miesiące temu, gdy KNUiFE wyliczała stopę zwrotu za okres od czerwca 2001 do czerwca tego roku. Wtedy po raz pierwszy w historii jej wartość przekroczyła poziom 30%. Wcześniej wzrosty jednostek napędzane były przez drożejące obligacje. Jednak mimo wszystko wyniki funduszy były gorsze, jako że zyski z obligacji były w części zjadane przez spadki cen na rynkach akcji.
Zdaniem zarządzających funduszami emerytalnymi, to, czy uda się powtórzyć ogłoszone wczoraj przez KNUiFE wyniki, zależeć będzie przede wszystkim od giełdy.
- Biorąc pod uwagę to, co się dzieje na rynku obligacji, wyniki funduszy będą zależeć od cen akcji - powiedział Paweł Homiński, zarządzający portfelem akcji OFE Dom. - Jednak, przy 60-proc. udziale obligacji w portfelach, zyski z akcji w ciągu 2 lat musiałyby sięgać 100%, aby było możliwe osiągnięcie 38-proc. wzrostu wartości całego portfela.