Przedstawiciele instytucji zajmujących się rynkiem walutowym ostrzegali klientów przed możliwymi wahaniami kursu złotego. - Spodziewaliśmy się, że we wrześniu na rynek może wkraść się nerwowość - mówi Marek Nienałtowski, analityk walutowy WGI. - W sierpniu, gdy euro kosztowało 4,35 zł, doradzaliśmy zabezpieczanie pozycji walutowych poprzez zastosowanie najprostszych instrumentów - transakcji terminowych i opcji walutowych.

Na spadku wartości złotego najbardziej tracą importerzy. We wrześniu ich straty z tego powodu mogły być szczególnie dotkliwe. Jak wylicza M. Nienałtowski z WGI, przedsiębiorca, który 30 września musiał zapłacić 1 milion euro i nie zabezpieczył się miesiąc wcześniej przed zmianą kursu, stracił 200 tys. złotych.

Obecnie część importerów zdecydowała się skorzystać z transakcji terminowych, bojąc się dalszego osłabienia złotego. Jak podaje Paweł Wróbel z biura prasowego BRE Banku, w ostatnich tygodniach na popularności zyskały opcje kupna euro. Jednak reszta na razie czeka. Liczą, że złoty się wzmocni i dopiero wtedy będą zabezpieczać swoje pozycje walutowe przy bardziej korzystnym dla nich kursie.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja eksporterów. Dla nich spadek wartości złotego oznacza dodatkowe zyski. Część z nich postanowiła ten nieprzewidziany zarobek jeszcze powiększyć, zawierając transakcje terminowe na sprzedaż waluty europejskiej. - Obecny wysoki poziom euro wydaje się na tyle atrakcyjny, że część z nich decyduje się na zawarcie takiej transakcji, by np. za 6 miesięcy sprzedać euro po kursie 4,62 - dodaje Krzysztof Szymczyk, dealer TMS.

- Przy użyciu forwardów zabezpieczają wartość swoich przyszłych wpływów dewizowych - twierdzi Zbigniew Grajko, dealer banku Pekao.