Jak poinformowała wczoraj "Gazeta Wyborcza", z powodu opóźnień we wprowadzaniu w naszym kraju unijnych przepisów weterynaryjnych, Komisja Europejska może skorzystać z tzw. klauzul ochronnych. Tym informacjom zaprzeczają urzędnicy Komisji. - Nie ma żadnej klauzuli ochronnej przygotowywanej przeciwko Polsce lub któremukolwiek innemu państwu przystępującemu do Unii - stwierdził Jean-Christophe Filori, rzecznik komisarza ds. poszerzenia, Guentera Verheugena. Przyznał jednak, że prawo europejskie przewiduje taką możliwość. - Ale jest to ostateczność - zaznaczył.

Unia może zastosować klauzule ochronne w przypadku poważnego niedostosowania kandydującego kraju w jednej z negocjowanych dziedzin, lub w razie uzasadnionego przekonania, że będzie ono miało miejsce. Wówczas, już od pierwszego dnia członkostwa, kraj może być wyłączony ze wspólnej polityki w danym obszarze. Oznaczać to może m.in. wprowadzenie zakazu eksportu do UE produktów z niedostosowanych zakładów.

Ministerstwo Rolnictwa odpiera zarzuty, że prace nad przepisami weterynaryjnymi są opóźnione. - Wszystkie ustawy weterynaryjne zostaną uchwalone, zgodnie z przyjętym planem, do końca tego roku. Nie ma najmniejszych podstaw, by dzisiaj sądzić, że nie zdążymy z dostosowaniem tych przepisów do prawa unijnego - zapewnił Wojciech Olejniczak, szef resortu. Jak stwierdził, podczas spotkania ministrów rolnictwa w Brukseli unijni komisarze gratulowali mu przyspieszenia w sprawach legislacyjnych. Także Romano Prodi, przewodniczący Komisji Europejskiej, podczas poniedziałkowego spotkania nie poruszał sprawy przepisów weterynaryjnych.

Ministrowi rolnictwa nie wierzy opozycja. Posłowie PiS zapowiedzieli, że zażądają posiedzenia sejmowej Komisji Europejskiej. Podczas jej obrad Wojciech Olejniczak oraz minister ds. europejskich Danuta Huebner mieliby poinformować posłów, na ile realna jest groźba nałożenia klauzuli ochronnej na polską żywność. n

PAP