Kiedy w tym tygodniu rząd przedstawiał projekt ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, premier Miller powiedział, że "dla rządu przedsiębiorca jest sojusznikiem, a nie przeciwnikiem". Czy rzeczywiście tak jest i co pan sądzi o tych proponowanych zmianach-
Brzmi to świetnie. Proszę zwrócić uwagę, że rząd jest rozliczany przede wszystkim ze wskaźnika zatrudnienia, czy jak kto woli ze wskaźnika bezrobocia, a to tylko my przedsiębiorcy możemy stworzyć stałe miejsca pracy. Bo oczywiście można dzisiaj zatrudnić w sferze budżetowej zgodnie z dyspozycjami rządu, wszystkich bezrobotnych, tylko to jest zatrudnienie na kilka miesięcy, a w następnym roku mamy upadek finansów publicznych państwa. Sfera budżetowa pochłonie wszystkie pieniądze. W związku z tym tak dalej być nie może. To przedsiębiorcy muszą stworzyć miejsca pracy, a przedsiębiorcy określili, jakie warunki muszą być stworzone, żeby chętniej zatrudniali. I jednym z takich warunków jest oczywiście zmiana klimatu, w którym przedsiębiorcy funkcjonują. A ten obecnie nie jest dobry.
Ma być łatwiej, ma być lżej i mniej biurokracji. Jak przedsiębiorcy przyjęli te propozycje-
To jest ustawa ze wszech miar oczekiwana i potrzebna, chociaż mamy świadomość, że ta ustawa będzie przełomem w dużej mierze po stronie psychologicznej. Uczestniczyłem w pracach zespołu do spraw odbiurokratyzowania gospodarki, które powołał kiedyś Leszek Balcerowicz i nie udało nam się wprowadzić takich zmian wbrew różnego rodzaju resortowym interesom.
A dlaczego wam się nie udało"