Środowa sesja przebiegała pod znakiem oszałamiającej zwyżki. Gigantyczna, dodatnia baza na kontraktach terminowych spowodowała, że do boju (robienia zakupów na rynku kasowym) ruszyli arbitrażyści. Niewielka chęć do pozbywania się akcji wśród krajowych inwestorów spowodowała, że na rynku brakowało podaży. Silny popyt na koszyki akcji, identyczne z portfelem indeksu WIG20 ze strony arbitrażystów, powodował, że przez większą część sesji rynek parł do góry.

Zadziwiający wydawał się jednocześnie zapał graczy, głównie indywidualnych, do kupowania kontraktów futures, zdecydowanie powyżej fair value. Dopiero pod koniec sesji, gdy na rynkach zagranicznych wystąpiła poważniejsza korekta spadkowa, indeks WIG20, tak jak i kontrakty, gwałtownie zawrócił, co doprowadziło do wykreowania na dziennych wykresach świecowych negatywnych formacji. Dość wyraźnie widać to na wykresie WIG20, gdzie powstała klasyczna spadająca gwiazda. To dość silny sygnał sprzedaży, wymagający jednak potwierdzenia. Za takie uznać należy kolejne zamknięcie indeksu poniżej pułapu 1601 pkt.

Warto także zauważyć, że środowe zwyżki zostały powstrzymane na poziomie 1642 pkt. Co interesujące, pułap ten stanowi dokładnie 61,8-proc. zniesienie Fibonacciego ostatniej fali spadków, która wystąpiła na rynku we wrześniu. Może się więc okazać, że pomimo ogromnych oczekiwań rynku na kontynuację zwyżek i osiągnięcie w najbliższym czasie nowych wierzchołków, na zapowiadaną powszechnie piątą falę hossy przyjdzie jeszcze trochę poczekać.

Oczekuję korekcyjnego ruchu rynku w dół w czasie nadchodzących sesji. Zasięg zniżek to przedział 1500-1550 pkt. Kluczowy pozostaje także wynik testu ostatniego szczytu na indeksie S&P 500, znajdującego się na poziomie 1040 pkt. Jego negatywny wynik oddalić może na jakiś czas możliwość kontynuacji zwyżki w Warszawie. Jako ciekawostkę warto przytoczyć stare giełdowe przysłowie: "kupuj na Rosz Haszana, sprzedaj na Jom Kippur". Dla niewtajemniczonych, to nazwy żydowskich świąt, a drugie z nich przypadało w ostatnią niedzielę. n