Na początku października upłynęły dwa lata od zawarcia przez spółkę układu z wierzycielami. Zgodzili się oni wówczas na 40-proc. redukcję długów, których pozostała część miała być spłacona w ratach przez 24 miesiące. Ten termin właśnie minął, a Tonsilowi nie udało się wywiązać z postanowień układu.
Prezes nie traci nadziei
- Nie mamy innej alternatywy. Ogłoszenie upadłości daje nam możliwość skorzystania z obowiązującego od października nowego prawa upadłościowego. Być może da się uratować miejsca pracy i jak najwięcej z majątku firmy - mówi Czesław Schejn, prezes producenta głośników. Nie traci nadziei, że Tonsil może jednak przetrwać na rynku. - Wiem, jak uratować firmę, ale do realizacji mojego planu potrzebne jest wsparcie właścicieli - przede wszystkim Agencji Rozwoju Przemysłu i Skarbu Państwa - dodaje prezes Schejn. Na razie jednak spółce udało się porozumieć z ARP, z którą uzgodniła plan restrukturyzacji. Nowy program naprawy miało 25 września zaakceptować walne zgromadzenie, jednak obrady przełożono do 24 października. Tonsil liczył na udzielenie pomocy w wysokości do 12 mln zł. Chciał też skonwertować swoje długi wobec Skarbu Państwa na akcje. Wówczas
udział w SP wzrósłby do 34,04%, a ARP do 9,22%. Inwestor strategiczny Tohoku Pioneer miałby 29,06-proc. pakiet.
Nieugięte banki