Teoretycznie wszystko jest proste: jeśli zbliżamy się do ostrożnościowych, konstytucyjnych wskaźników, pokazujących relację zadłużenia finansów publicznych do PKB, trzeba ograniczać deficyt budżetowy. Mniejszy deficyt jest poza tym korzystny dla rozwoju gospodarczego. Z tym w tej chwili mało kto polemizuje (keynsizm staje się coraz mniej popularny, ponieważ w wielu przypadkach po prostu się nie sprawdził). W czym więc problem? Oczywiście w tym, jak to zrobić w praktyce. Czyli, jak uzyskać zgodę swojego zaplecza politycznego i akceptację społeczną dla cięcia wydatków. Bez pierwszego nawet najlepszy plan pozostanie tylko stertą papierów. Bez drugiego jego realizacja może się okazać bardzo trudna lub wręcz niemożliwa. Projekt rządowy ma więc być złotym środkiem, który z jednej strony nie będzie zbyt kosztowny dla społeczeństwa, z drugiej zaś będzie wystarczający, aby zapobiec katastrofie finansów publicznych.
Czy założenia się
sprawdzą?
Rząd przyjął optymistyczny scenariusz przyspieszonego wzrostu gospodarczego. Jeśli jednak uznamy, że Polska rozpoczyna kolejny cykl koniunkturalny, to wydaje się, że prognozy rządowe nie są zbyt optymistyczne. Oczywiście, przy założeniu, że spełnione zostaną określone warunki. Chodzi o sytuację międzynarodową, z drugiej strony o odpowiednie działania wewnętrzne. Praktycznie wszystkie międzynarodowe ośrodki zakładają przyspieszenie wzrostu PKB w najbliższych latach. Szczególnie istotna jest dla nas sytuacja w gospodarkach Unii Europejskiej. W większości krajów rozpoczęto działania naprawcze, najbardziej spektakularne w Niemczech. Kraj ten już zaczyna odnotowywać poprawę wskaźników makroekonomicznych. Przeforsowanie programu reform (głównie prawa pracy, zabezpieczenia socjalnego i sytemu podatkowego) powinno tę poprawę ugruntować.
Sytuacja wewnętrzna zależeć będzie m.in. od realizacji planu racjonalizacji wydatków budżetowych. Ale także zmian ustawodawczych dotyczących np. funkcjonowania przedsiębiorstw. O ile w pierwszych dwóch latach działalności rząd niewiele zrobił w tej kwestii, o tyle w tej chwili sytuacja zaczyna się poprawiać. Dzieje się tak na przykład za sprawą ustawy o wolności gospodarczej oraz zmian w ustawie o CIT i o PIT (o ile oczywiście wejdą w życie). Szalenie istotne dla nas będzie również to, czy i w jakim stopniu uda się wykorzystać środki pomocowe z UE. Ten element jest ustawicznie podkreślany i także powinien być w centrum zainteresowań rządu.