Opłaty pobierane za zorganizowanie pierwotnej oferty są w Stanach Zjednoczonych średnio dwa razy wyższe niż w Europie, gdzie jest większa konkurencja. Od amerykańskich spółek banki wciąż biorą od 6 do 7% za przeprowadzenie IPO, a więc tyle samo, ile w 2000 r., kiedy wartość ofert była 8 razy większa niż w tym roku.
Goldman Sachs, Morgan Stanley, CSFB, Citigroup i Merrill Lynch, pięciu czołowych doradców przy amerykańskich IPO, wszyscy z Nowego Jorku, od czterech lat ma 72% udziałów w tym rynku. W Europie, gdzie firmy z Wall Street muszą konkurować z lokalnymi bankami w każdym kraju, tych pięciu potentatów ma 45% udziałów w rynku IPO.
Endurance Speciality Holdings Ltd., amerykańska firma reasekuracyjna, zapłaciła Merrillowi i Goldmanowi 7% za sprzedaż w lutym jej akcji za 221 mln USD na nowojorskiej giełdzie. Od brytyjskiego towarzystwa reasekuracyjnego Banfield Group, Merrill i Morgan Stanley wzięły 3,75% za sprzedanie na londyńskiej giełdzie w czerwcu jego akcji wartych 261 mln USD.
Przed trzema laty Departament Sprawiedliwości prowadził dochodzenie w sprawie zarzutów o ustalanie cen na amerykańskim rynku IPO. W 2001 r. śledztwo zostało umorzone. W Europie najwyższa opłata za IPO wyniosła w tym roku 5% przy sprzedaży akcji Trading Exchange Systems. W czasie najgorszej od ćwierć wieku koniunktury na tym rynku prowizje w Europie spadły nawet do 1,9% wartości oferty, co stanowiło jedną trzecią najniższych opłat pobieranych w USA.