Wartość aktywów Investora wyniosła na koniec września 75,6 mld koron (9,9 mld USD), wobec 68,7 mld koron trzy miesiące wcześniej. Spółka skorzystała bowiem z hossy, która w III kwartale utrwaliła się na rynkach akcji. Dyrektor generalny Marcus Wallenberg podjął dość ryzykowną, ale - jak się okazało - trafną decyzję, by trzymać akcje dwóch czołowych szwedzkich spółek, które znalazły się w trudnej sytuacji finansowej - koncernu produkującego sprzęt telekomunikacyjny Ericsson oraz konglomeratu przemysłowego ABB. Tymczasem większość inwestorów obawiało się takiego posunięcia, ponieważ po rynku krążyły plotki na temat możliwości ogłoszenia przez ABB niewypłacalności oraz powiększenia strat przez Ericssona. - Okazało się, że inwestycje właśnie w te dwie spółki przyniosły Wallenbergom najwięcej korzyści - podsumował w rozmowie z Bloombergiem Haakan Persson, analityk z Kaupthing Bank w Sztokholmie.

Investor kupił akcje Ericssona za 1,77 mld koron we wrześniu 2002 r., kiedy spółka znajdowała się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Od tamtej pory jej walory zdrożały ponaddwukrotnie. Z kolei ABB Wallenbergowie zainteresowali się ponownie w IV kwartale ub.r. Wówczas Investor zwiększył zaangażowanie z 5% do 11%, przeznaczając na ten cel 1,12 mld koron. Od tego czasu walory ABB również zdrożały ponaddwukrotnie.

Akcje Investora, który jest notowany na sztokholmskiej giełdzie, w tym roku zdrożały o 33%, podczas gdy główny indeks rynku - OMX - zyskał 21%. Kapitalizacja spółki wynosi 52,8 mld koron.