Reklama

Spółki uciekają z praskiej giełdy

Praska giełda pamięta czasy, gdy było tam notowanych sporo ponad tysiąc spółek. Obecnie handluje się walorami 69 firm, choć o kondycji rynku tak naprawdę decydują kursy zaledwie kilku. Jedną z nich jest Erste Bank, pierwsza spółka z zagranicy, która przed rokiem zadebiutował w Pradze.

Publikacja: 15.10.2003 10:34

6 kwietnia br. minęło 10 lat od zawarcia pierwszej transakcji na giełdzie, wskrzeszonej po niemal pięćdziesięciu latach gospodarki socjalistycznej. Burza Cennych Papiru, jak brzmi nazwa tej instytucji w oryginale, miała bardzo udany start - dzięki przeprowadzonej w Czechach tzw. prywatyzacji kuponowej. Ta forma prywatyzacji polegała na wręczeniu każdemu dorosłemu obywatelowi kuponu o wartości 1000 punktów inwestycyjnych, wymiennych na akcje przedsiębiorstw. Zmieniając naprędce prawo, zezwolono na obracanie papierami tych spółek na giełdzie bez potrzeby publikowania prospektów emisyjnych. Dzięki zabiegom władz już w pierwszym roku działalności na parkiecie w Pradze pojawiło się blisko tysiąc spółek. W szczytowym momencie notowano ich tam ponad 1700. Dzisiaj taka liczba plasowałaby Pragę w ścisłej światowej czołówce.

Zagranica na kłopoty

Z powodu niskiej płynności większość firm została w 1997 r. wycofana z notowań. Teraz handluje się w Pradze akcjami 69 spółek, choć jeszcze w końcu ub.r. było ich 79, a w grudniu 2001 r. ponad setka. Odpływ emitentów z parkietu jest dla Pragi jednym z podstawowych problemów. Z tego względu w ubiegłym roku zmieniono giełdowe regulacje - między innymi tak, by umożliwić handel papierami firm spoza Czech.

Przed dwoma tygodniami wypadła rocznica debiutu pierwszej zagranicznej spółki na praskim parkiecie. 1 października ub.r. w notowaniach pojawiły się walory austriackiego Erste Banku. Debiut tej spółki, która do dziś pozostaje "zagranicznym rodzynkiem" w Pradze, wydatnie wpłynął na kapitalizację rynku akcji. Wzrosła ona o ok. 100 mld koron, czyli mniej więcej o jedną czwartą. Erste Bank zastąpił na podstawowym rynku i w głównym indeksie praskiej giełdy bank Ceska Sporitelna, który został przez Austriaków przejęty. Obecnie Erste Bank to największa giełdowa firma pod względem rynkowej wartości - wynosi ona ok. 165 mld koron.

Papiery Erste Banku nie przewodzą jednak w rankingu najpłynniejszych na praskim parkiecie. W ub. miesiącu na czele był inny bank - Komercni Banka - z obrotem 33,5 mld koron, a spółka z Austrii uplasowała się na 6. miejscu z kwotą 2,3 mld koron. Komercni Banka jest wyceniany przez rynek na 90 mld koron, inne czeskie blue chips - narodowy operator Cesky Telekom i sieć elektrowni CEZ na kilka miliardów mniej.

Reklama
Reklama

Dwa lata zwyżek

O koniunkturze na rynku akcji u naszych południowych sąsiadów informuje indeks PX50, który zaczęto obliczać na początku kwietnia 1994 r., równo rok po pierwszej giełdowej sesji. Początkowo składały się nań walory 50 największych spółek. Odpływ firm z parkietu sprawił, że trzeba było zrewidować sposób jego tworzenia. Teraz w koszyku indeksu znajduje się 16 spółek. Ich liczba może się zmieniać, ale nie może przekroczyć 50. Największy, blisko 22-proc,. udział w indeksie ma Erste Bank, a tylko minimalnie mniejszy Komercni Banka. Te dwie instytucje finansowe wraz z firmami CEZ, Cesky Telecom i producentem papierosów Philip Morris Czech Republic reprezentują łącznie blisko 85% wskaźnika.

Patrząc na wykres głównego indeksu widać, że hossa, jaka trwa od marca na światowych giełdach, objęła także Pragę. W Czechach okres zwyżek rozpoczął się jednak dużo wcześniej. Z niewielkimi korektami PX50 regularnie pnie się w górę już od końca trzeciego kwartału 2001 r. Od początku br. zyskał ok. 38%. W tym czasie najmocniej wzrosły kursy Ispat Nova Hut, huty stali sprywatyzowanej w zeszłym roku przy udziale koncernu LNM (aż 298-proc wzrost), kopalni węgla brunatnego Sokolovska Uhelna (105%) i producenta chemikaliów Aliachem (92%).

W pierwszych dniach września br. indeks PX50 był bardzo bliski osiągnięcia poziomu 680 pkt, ostatnio odnotowanego w marcu 2000 r. w czasie internetowej hossy. Obecnie oscyluje wokół 635 pkt. powyżej 600 pkt. Wciąż jednak daleko mu do wartości z pierwszego dnia publikacji, czyli 1000 pkt, którą w historii przekroczył tylko raz - w drugim dniu obliczania.Zabrakło spółek dla indeksów

Poza PX50 praska giełda publikuje jeszcze nieco węższy indeks PX-D, w którego skład wchodzą najbardziej płynne papiery, będące przedmiotem obrotu w systemie notowań ciągłych SPAD (obecnie jest ich 7), oraz PX-GLOB, wskaźnik obejmujący cały rynek. Oprócz nich obliczanych jest jeszcze 10 indeksów branżowych. Na starcie było ich 19, ale przepisy (i logika) nakazują, by giełdowa "branża" składała się przynajmniej z trzech spółek. Wycofywanie firm z notowań sprawiło, że zabrakło bazy dla niektórych z tych indeksów.

Praski rynek papierów wartościowych podzielony jest na trzy segmenty. Przedsiębiorstwa spełniające najwyższe wymogi informacyjne i płynności mogą ubiegać się o publikowanie kursów swoich akcji na Rynku Głównym (Hlavni Trh). Choć notowanych jest tam tylko pięć spółek - wspomniane Erste Bank, Komercni Banka, CEZ, Cesky Telekom i koncern naftowy Unipetrol - to handel nimi we wrześniu stanowił niemal 90% obrotów na wszystkich giełdowych spółkach. 36 firm, najwięcej na parkiecie, zostało zakwalifikowane na Rynek Drugorzędny (Vedlejsi Trh). Nie muszą one spełniać surowych rygorów płynności i dlatego obroty w tym segmencie są niższe. Najmniejsze wymagania stawia Wolny Rynek (Volny Trh). Jest tam notowanych 28 spółek.

Reklama
Reklama

Nowa moda nie dla Pragi?

Praga podąża za światowymi trendami. Świadczy o tym powołanie w 1999 r. tzw. Nowego Rynku (Novy Trh). Miał on skupiać młode firmy o dużym potencjale wzrostu z branż zaawansowanych technologii, które poprzez publiczne emisje mogłyby szukać źródeł finansowania dla swoich projektów. Ze względu na nikłe zainteresowanie Nowy Rynek z czasem stał się integralną częścią Rynku Drugorzędnego i dzisiaj istnieje tylko w giełdowych regulacjach. Jak pokazują przykłady Neuer Markt (utworzonego w ramach niemieckiej Deutsche Boerse) i Noueve Marche (we Francji) tego typu giełdowe segmenty często nie odnoszą sukcesu.

Praga przez minione lata szukała możliwości zwiększenia liczby firm na rynku. Giełda z pewnością będzie to robić nadal, a także zabiegać o przyciągnięcie kolejnych zagranicznych spółek do notowań. Pod tym względem będzie rywalizować m.in. z Warszawą, gdzie wczoraj zadebiutował Bank Austria Creditanstalt.

Rynek obligacji, nie akcji

Na razie to jednak nie akcje, ale obligacje stanowią o sile praskiej giełdy. Choć porównywalna jest kapitalizacja obu rynków (595 mld koron w przypadku papierów udziałowych, 483 mld dla papierów dłużnych) i liczba papierów dopuszczonych do obrotu (81 rodzajów obligacji, wobec 69 akcji), to Praga już od dłuższego czasu jest przede wszystkim miejscem handlu obligacjami. Jedynie w pierwszych trzech latach działalności obroty tego typu papierami były mniejsze niż akcjami. Później przeważały już papiery dłużne. W rekordowym 2001 r. przypadło na nie 93,5% obrotów. W ostatnich miesiącach dominacja handlu obligacjami nie była tak wyraźna. We wrześniu przypadło na nie 71% obrotów, które w sumie wyniosły 104,7 mld koron.

Najpopularniejsze są papiery rządowe, które w zeszłym roku miały 82,9-proc. udział w obrotach obligacjami. Na papiery korporacyjne przypadło 7,6%, a na bankowe 7,5%. Resztę stanowił handel listami zastawnymi i obligacjami municypalnymi. Od stycznia 1999 r. w Pradze można handlować 30-letnimi obligacjami Europejskiego Banku Inwestycyjnego.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama