Reklama

Autopoprawka całkiem możliwa

Rządowa autopoprawka do budżetu, która gwarantowałaby zmniejszenie przyszłorocznego deficytu o 2,1 mld zł, jest możliwa. Wicepremier Jerzy Hausner uważa jednak, że może to zakłócić prace nad budżetem, które muszą zakończyć się w ciągu czterech miesięcy.

Publikacja: 16.10.2003 09:31

Zdaniem wicepremiera Jerzego Hausnera, odpowiedzialnego za politykę gospodarczą, możliwe jest, że rząd zgłosi autopoprawkę do budżetu na 2004 rok, uwzględniającą plan redukcji wydatków. - Z całą pewnością pojawią się inicjatywy legislacyjne, które będą zmniejszały wydatki w przyszłym roku. Jest jednak mało prawdopodobne, że pojawią się w takim momencie, żeby zgłosić autopoprawkę, ale jeszcze bym tego nie wykluczył - powiedział J. Hausner. Jego zdaniem, zgłoszenie autopoprawki mogłoby skomplikować prace nad budżetem, które muszą zakończyć się w cztery miesiące.

Tymczasem wczoraj rozpoczęła się w Sejmie debata nad projektem budżetu na rok 2004, w którym rząd zakłada deficyt na poziomie 45,5 mld zł. Być może uda się go zmniejszyć o 2,1 mld zł. Na tyle oszacował przyszłoroczne oszczędności J. Hausner, prezentując swój program racjonalizacji finansów publicznych.

Zdaniem ministra finansów Andrzeja Raczko, pięcioprocentowy wzrost gospodarczy zakładany w projekcie ustawy budżetowej na 2004 rok jest możliwy. - Pragnę wspomnieć, że w 2002 roku profesor Marek Belka przedstawił powszechnie akceptowaną koncepcję, zwaną kotwicą Belki, zgodnie z którą wydatki budżetowe nie mogły rosnąć szybciej niż 1% ponad planowaną inflację. W budżecie na 2004 r. kotwica ta została ponownie zarzucona - stwierdził A. Raczko. Dodał, że choć wydatki ogółem wzrosną o 15 mld zł, to większość tej sumy stanowić będą środki wydatkowane ze względu na nasze wejście do Unii Europejskiej. - Faktycznie więc wydatki wzrosną w przyszłym roku o niespełna 4 mld zł, a środki te zostaną przeznaczone na waloryzację rent i emerytur, wzrost płac w sferze budżetowej oraz wzrost pensji dla nauczycieli akademickich - powiedział minister finansów.

Co znalazło się

w budżecie

Reklama
Reklama

Projekt zakłada 45,5 mld zł deficytu, przy dochodach 152,75 mld zł i wydatkach w wysokości 198,25 mld zł. Produkt krajowy brutto ma wzrosnąć o 5%. Średnioroczna inflacja wzrośnie w 2004 roku do 2%, z 0,7% założonych na 2003 rok. Stopa bezrobocia spadnie o 0,6 punktu procentowego i wyniesie 17,8% na koniec grudnia 2004 r. Przewiduje się też 3-procentowy wzrost wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej. Przeciętne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej ma wynieść w przyszłym roku 2290 zł. Średnioroczny kurs złotego wzrośnie w porównaniu z bieżącym rokiem i w stosunku do euro ukształtuje się na poziomie 4,25 zł, a w relacji do dolara na poziomie 3,78 zł. W tegorocznej ustawie budżetowej zaplanowano kurs złotego do euro na 4,31 i 3,84 zł za dolara.

Powiedzieli o projekcie budżetu...

Jerzy Jaskiernia, SLD

Za dwa lata nie będzie ważne, kto ma jakie poparcie w sondażach. Finansom publicznym grozi katastrofa i teraz jest ostatnia szansa, żeby do tego nie dopuścić. Naszym zdaniem, budżet ten jest trudny, ale idzie we właściwym kierunku. Dzięki jego realizacji za rok nie będzie w Polsce dobrze, ale na pewno będzie lepiej. Dlatego SLD wnosi o przesłanie projektu budżetu do komisji.

Zyta Gilowska, PO

Gdy dwa lata temu Jarosław Bauc ostrzegał przed dziurą budżetową w wysokości 80 mld zł, to była to dziura wirtualna. Teraz jest rzeczywista, bo choć oficjalnie deficyt wynosi 45,5 mld zł, rząd część wydatków, o które trzeba by zwiększyć deficyt, zaliczył do tzw. rozchodów. Rosną wydatki na administrację, na tzw. różne rozliczenia, na obsługę długu. W przyszłym roku rząd będzie musiał wyemitować papiery skarbowe za 150 mld zł. To kompletnie wysuszy rynek z pieniędzy i normalni ludzie nie będą mieli szans na uzyskanie kredytu. Dlatego dla tego budżetu mówimy trzy razy nie. Nie dla wzrostu wydatków, nie dla wzrostu deficytu, nie dla wzrostu długu publicznego.Jarosław Kaczyński, PiS

Reklama
Reklama

Mamy kryzys finansów publicznych. Ten budżet jest projektem, który w jakiś sposób z tym kryzysem usiłuje walczyć. Ale nawet pobieżna lektura budżetu, dokonana przez osobę, która nie jest specjalistą, wskazuje, że to sposób bardzo ryzykowny. Zakłada bowiem, że w perspektywie kilku najbliższych lat otrzemy się o granicę 60% zadłużenia względem PKB. Tymczasem nawet najbardziej skutecznemu rządowi coś może nie wyjść, bo przecież realizacja budżetu zależy od wielu czynników, na które rząd nie ma wpływu. A temu rządowi jeszcze żadnego programu nie udało się do tej pory zrealizować.

Jarosław Kalinowski, PSL

Analitycy i ekonomiści wprowadzają społeczeństwo w błąd, strasząc rychłym przekroczeniem 60-procentowego progu relacji zadłużenia publicznego do PKB. Bo licząc zadłużenie według metodologii obowiązującej w Unii Europejskiej, wynosi ono zaledwie 45%, a w przyszłym roku ledwie przekroczy poziom 50%. Poza tym zadłużenie jest mniej ważne od kosztów jego obsługi. A te będą maleć wraz ze spadkiem stóp procentowych. Dlatego uważam, że nie grozi nam kryzys finansów. Oczywiście, powinniśmy obniżać deficyt budżetowy, ale nie powinniśmy wykonywać jakichś gwałtownych ruchów. Dla nas groźniejszy jest kryzys, wynikający z polityki rządu, prowadzącej do wysokiego bezrobocia. Obniżka podatku dla dużych firm sytuacji w tym zakresie nie poprawi, a budżet ucierpi na tym sporo.

Waldemar Borczyk,

Samoobrona

Projekt budżetu jest bardzo zły. Jest źle zbudowany zarówno co do cech społecznych, jak i gospodarczych. Zapowiedziane w projekcie rozwiązania nie przyczynią się do rozwoju gospodarki i pomagania ludziom. Już obecnie społeczeństwo polskie żyje poniżej minimum socjalnego, nie ma dostępu do pracy i ubezpieczeń społecznych. Tymczasem rząd planuje kolejne cięcia socjalne oraz zamrożenie waloryzacji rent i emerytur.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama