Na wahaniach kursów walut nie tylko można zarabiać. Często mają one wpływ na nasze codzienne życie. Spadek wartości złotego powoduje, że rosną ceny importowanych do Polski towarów, na przykład bananów czy benzyny. Więcej kosztuje obsługa kredytów zaciąganych w obcej walucie. Jednocześnie tańszy złoty pomaga firmom wysyłającym za granicę swoje produkty. Co prawda otrzymują za nie tyle samo dolarów czy euro, ale w przeliczeniu na krajową walutę zarabiają więcej za ten sam towar. To zachęca ich do zwiększania produkcji i w konsekwencji zatrudniania większej liczby pracowników. W gospodarkach otwartych, czyli takich, które dokonują wymiany towarów i usług z innymi państwami, nie da się pominąć zagadnień związanych z rynkiem walutowym. Stanowi on, oprócz rynku papierów wartościowych i rynku pieniężnego, bardzo ważną część rynku finansowego każdego kraju. Na nim ustalana jest wartość miejscowego pieniądza względem walut zagranicznych. Tutaj także odbywa się wymiana jednej waluty na drugą, umożliwiająca uczestniczenie w międzynarodowej wymianie towarów i usług. W wielu państwach, w tym w Polsce, kurs walutowy (który jest ceną oznaczającą ilość jednostek danej waluty potrzebną do kupna zagranicznego pieniądza) jest ustalany na wolnym rynku. To oznacza, że kształtuje go prawo popytu i podaży (im więcej kupujących, tym wyższa cena). Mieszkańcy jednego kraju, spędzając urlop za granicą, kupując tam mieszkanie, akcje czy całe firmy kreują popyt na zagraniczny pieniądz i przyczyniają się do osłabienia własnej waluty.
Pod wpływem zmian w popycie i podaży dochodzi do wahań kursów, które mają swoje przełożenie na konkretne decyzje i przebieg procesów gospodarczych. Z drugiej strony, mogą być wykorzystywane do osiągania spekulacyjnych zysków. W pierwszym przypadku zadajemy sobie pytania, jakie konsekwencje będzie miała zmiana kursu walutowego dla gospodarki. W drugim istotne jest znaczenie zdarzeń ekonomicznych i określenie wpływu innych czynników na jego wysokość. To pierwszy krok do prognozowania i zarabiania na zmianach kursów walutowych. Ekonomiści ujmują ten ogólny opis w kilka bardziej wymiernych kategorii. Stwierdzają, że kursy walutowe zależą przede wszystkim od różnic w tempie rozwoju, czy, mówiąc szerzej, od stopnia atrakcyjności danej gospodarki dla inwestorów, zmian w bilansie handlowym, różnic w poziomie inflacji i rodzaju prowadzonej polityki monetarnej.
Cztery czynniki transakcyjne
Tempo wzrostu gospodarki determinuje to, jakie rezultaty przynoszą poniesione nakłady. Im są one wyższe, tym można uzyskać lepszy zwrot z zainwestowanego kapitału. Kraje o wysokim tempie rozwoju przyciągają inwestorów. Aby wdrożyć określone przedsięwzięcie w życie (na przykład kupno udziałów w jakiejś firmie, budowę nowej fabryki, nabycie innowacyjnych technologii) muszą oni kupować lokalną walutę, przyczyniając się w ten sposób do jej umacniania. Najlepszym przykładem, że ta teoria działa, były Stany Zjednoczone w latach 90. Spektakularnemu boomowi gospodarczemu towarzyszył stały wzrost wartości dolara względem światowych walut. Skończyło się to w momencie, gdy gospodarka zaczęła przeżywać kłopoty.
Bilans handlowy to najprościej mówiąc różnica między eksportem i importem. Do zakupu i przywozu zagranicznych produktów konieczna jest sprzedaż krajowego pieniądza i nabycie obcej waluty. Odwrotnie jest w przypadku eksportu. Wynika z tego, że sytuacja, w której dany kraj więcej eksportuje niż importuje, sprzyja umacnianiu się jego kursu walutowego.Poziom inflacji mówi nam, jak szybko rosną ceny, czyli w jakim tempie pieniądz traci na wartości. W warunkach inflacji za określoną sumę możemy kupić coraz mniejszą ilość danego towaru. Swoistym rodzajem towaru jest obca waluta. Jej również dotyczy ta zasada. A to oznacza, że staje się ona coraz droższa względem lokalnego pieniądza - innymi słowy: rośnie jej kurs. Zatem, gdy w jednym kraju jest wyższa inflacja niż w drugim, sprzyja to osłabieniu jego waluty.