Jeszcze na fali wtorkowego optymizmu, wywołanego debiutem Banku Austria i rekordowo wysokimi notowaniami na Atlantykiem, byki podjęły próbę przekroczenia szczytu z pierwszej sesji września. Indeks największych spółek osiągnął wtedy 1712,2 pkt., a w trackie notowań dzień później nawet 1743 pkt. Wczoraj WIG20 wspiął się do 1721 pkt., ale na zakończenie notowań miał już tylko 1687 pkt. Gwałtownemu zwrotowi, jaki dokonał się w ostatniej godzinie notowań towarzyszyły wysokie obroty, które na spółkach z WIG20 wyniosły 500 mln zł. Na wykresie ukształtowała się spadająca gwiazda. Mimo, że formacja powstała na poziomie wrześniowego szczytu, sama w sobie nie przesądza o zakończeniu trendu wzrostowego na GPW, nawet w krótkim terminie. Od początku października indeksu zyskał 210 punktów, tymczasem wczorajszy spadek wyniósł ledwie 35 punktów. Bardzo duże znacznie będzie miała dzisiejsza sesja - jeśli zakryta zostanie luka hossy, która wczoraj została otwarta, będziemy mieli istotny sygnał sprzedaży. Przesądzi o tym zamknięcie notowań na 1664 pkt. lub niżej. Ponieważ z luką hossy pokrywa się niemal linia trendu wzrostowego, obejmująca 2-tygdoniowy zryw byków, będziemy mogli mówić o zmianie tendencji krótkoterminowej na spadkową.

Taki rozwój wydarzeń zepchnie byki do defensywy. Oczekuję, że W takim wypadku WIG20 w szybkim tempie znajdzie się na poziomie dołka z końca września, który został ukształtowany na 1477 pkt. A to "pachnieć" już będzie formacją podwójnego szczytu i zmianą trendu w średnim terminie. Na tym mniej więcej poziomie znajduje się wierzchołek ze stycznia 2002 roku, co sprawia, że wsparcie w tych okolicach ma kluczowe znaczenie.

Ale nie wybiegajmy zbyt daleko w przyszłość - dziś byki bronić będę krótkoterminowej tendencji wzrostowej i wcale nie są bez szans. Jeśli im się uda,czeka nas kolejny atak na wrześniowe maksimum. Z tym, że teraz poprzeczka wisi trochę wyżej - sygnałem powrotu do trendu wzrostowego będzie dopiero zamknięcie sesji ponad wczorajszym maksimum (1721 pkt.).