Wczoraj francuski Total, trzecia co do wielkości firma naftowa w Europie, przystąpił do decydującej fazy rozmów, które mogą jej zapewnić kontrolę nad jedną czwartą kazachskiego pola naftowego Kurmangazy. Jego wartość szacuje się na 10 mld USD. - Chcemy być strategicznym partnerem przy rozbudowie Kurmangazy. Pierwszych odwiertów spodziewamy się w przyszłym roku - powiedziała agencji Bloomberga rzeczniczka Totala.
Paryska firma od dwóch lat zabiega o kazachskie złoża. Jeśli rozmowy zakończą się kontraktem, to będzie wydobywała ropę spod dna Morza Kaspijskiego razem z tamtejszą spółką państwową Kazmunaigaz oraz rosyjską państwową firmą Rosneft, które obecnie mają po 50% udziałów w tym projekcie. Rosneft już we wrześniu zbudował na Morzu Kaspijskim platformę wiertniczą. Kosztowała ona 60 mln USD, a wydobycie rozpocznie się w przyszłym roku. Total szacuje wielkość tego złoża na 5 do 7 mld baryłek, co odpowiada rocznemu zużyciu ropy w Stanach Zjednoczonych. Nie są to więc olbrzymie zasoby, ale przy obecnej cenie ropy naftowej opłaca się wydobywać i sprzedawać każdą jej ilość.
Brytyjczycy byli pierwsi
Zachodnim spółkom zależy też na stabilności dostaw, a tego nie gwarantują złoża ani na Bliskim Wschodzie, ani w Nigerii, ani w Wenezueli. Pierwsza na inwestycję w Rosji, i to wielką, zdecydowała się British Petroleum. Przez najbliższe trzy lata Brytyjczycy zainwestują w rosyjski przemysł naftowy 6,75 mld USD. Utworzona przez nich spółka jest trzecią co do wielkości w tej branży w Rosji i ma prawa do eksploatowania złóż wynoszących 1,3 mld ton.
Amerykanie