Reklama

Europa najsłabsza na świecie

Nie słabnie zapał kupujących na światowych rynkach akcji. Indeksy pną się, krusząc po drodze poziomy oporu. Amerykański S&P 500 wybił się z kilkumiesięcznej konsolidacji i konsekwentnie zmierza do 1100 pkt, gdzie znajdował się po raz ostatni w maju ubiegłego roku. Mimo zbyt optymistycznych wskazań w sondażach nastroju trudno stwierdzić, że mamy do czynienia z zakończeniem hossy.

Publikacja: 18.10.2003 09:59

W wyniku tegorocznej hossy większość głównych indeksów (poza europejskim DJ Stoxx 50) znajduje się już w pobliżu wierzchołków, ukształtowanych na początku 2002 roku. Wtedy zakończony został wzrost, zapoczątkowany bezpośrednio po tragicznych zamachach 11 września 2001 r. w Stanach Zjednoczonych.

Stany Zjednoczone

Pod koniec września br. S&P 500 zakończył fazę konsolidacji, w trakcie której oscylował wokół 1000 pkt. Od początku października inwestorzy ruszyli do zakupów. Indeks szybko znalazł się powyżej wszystkich średnich kroczących i nie powinien mieć problemów z osiągnięciem 1100 punktów. Nasdaq Composite przełamał 1930 pkt. Pokonanie tego oporu oznacza, że najbardziej prawdopodobna jest dalsza zwyżka, tym razem do 2050 pkt (szczyt z 4 stycznia 2002 roku).

Na wyobraźnię inwestorów z pewnością podziałały sondaże Blue Chip Economic Indicators i dziennika "The Wall Street Journal", w których ekonomiści twierdzą, że w III kwartale tego roku amerykański PKB wzrósł o 5%. Główny wpływ na tak wysokie tempo wzrostu gospodarczego miały rosnące wydatki konsumpcyjne w kraju, ale także poprawa sprzedaży eksportowej w sierpniu, o czym poinformował Departament Handlu w poprzednim tygodniu. IV kwartał br. wygląda również obiecująco. Zdaniem ekonomistów Citigroup, PKB wzrośnie wówczas o 5,1%.

Japonia/Euroland

Reklama
Reklama

Japoński Nikkei 225 od połowy września zmaga się z poziomem 11000 pkt. Pierwszy test skończył się fiaskiem. Obecnie kupujący przystąpili do kolejnego ataku. Sukces otworzyłby pole do wzrostów do 12 tys. pkt (szczyt z maja 2002 roku). Tym razem hossa na rynku w Tokio ma podstawy fundamentalne. Wygląda na to, że Kraj Kwitnącej Wiśni wychodzi ze spirali deflacyjnej. Powołane w marcu tego roku nowe władze Bank of Japan podejmują kroki, aby ożywić pogrążoną od wielu lat gospodarkę.

Poprawiają się również nastroje wśród przedsiębiorców. Obrazuje to najpopularniejszy indeks Tankan. Po raz pierwszy od 2001 roku wśród firm przemysłowych panuje niewielki optymizm. Mniejszy niż w latach 1996-1997 i 2000-2001 i zdecydowanie mniejszy niż pod koniec lat osiemdziesiątych, kiedy budowała się "bańka spekulacyjna" na rynku akcji, za którą giełdzie japońskiej przyszło płacić kilkanaście lat.

Trzeba przyznać, że korporacje mają się czym pochwalić. Zyski operacyjne spółek notowanych na parkiecie w Japonii wyniosły prawie 210 mld USD w roku obrotowym, kończącym się w marcu 2003 roku. Są to najwyższe historycznie zyski, wyższe o 1/5 od tych, które firmy wygenerowały w 1990 roku. Jednocześnie wyceny rynkowe nie są tak wyśrubowane jak wówczas. Na koniec września br. wskaźnik P/E wynosił około 20 pkt. Był znacząco niższy od średniej historycznej - 40 pkt.

Najsłabsza od dłuższego czasu jest Europa. DJ Stoxx 50 jest bardzo daleko od szczytów z przełomu 2001 i 2002 roku. Od czerwca indeks znajduje się w konsolidacji i nie może przebić się powyżej 2550 pkt. W okolicach 2600 pkt przebiega kluczowy opór w postaci długoterminowej linii trendu spadkowego, zapoczątkowanego jeszcze w 2000 roku. Bez jego pokonania nie ma co marzyć o silnych wzrostach akcji ze Starego Kontynentu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama