Trevisan, który specjalizuje się w obróbce powierzchni aluminiowych, do każdych 10 papierów sprzedawanych w ramach IPO doda prawo do jednej dodatkowej akcji. Będzie je można wykorzystać, jeśli spółka osiągnie w roku fiskalnym kończącym się w czerwcu przyszłego roku zysk niższy niż 10 mln euro, co stanowi ok. 20% jej przychodów.

- Wierzymy we wzrost firmy i dlatego też jesteśmy szczęśliwi dając takie gwarancje - powiedział dziennikowi "The Wall Street Journal Europe" Simone Cimino, dyrektor generalny przedsiębiorstwa i drugi, obok założyciela Silvio Marii Trevisana, z jego głównych udziałowców. - Nie baczę na to, że moja pozycja w spółce zostanie osłabiona w obliczu zachodzących zmian - dodał. Cimino zaznaczył również, że można było sprzedać firmę prywatnym inwestorom o 30% drożej niż poprzez emisję publiczną. - Żaden z nas nie chce jednak pozbyć się udziałów - powiedział w imieniu głównych akcjonariuszy.

Firma w przeszłości przeprowadzała już zmiany własnościowe powiązane z wynikami finansowymi. Cimino w związku z wypracowaniem założonego zysku pozwolił Silvio Trevisanowi zwiększyć jego udział z 35% do 42%.

Procedura emisji akcji zastosowana przez Trevisana jest unikalna, przynajmniej w przypadku Włoch. Wymyślił ją Marco Fumagalli, który szefuje oddziałowi rynku kapitałowego w banku inwestycyjnym Centrobanca. Po jej sfinalizowaniu w publicznym obrocie znajdzie się ponad 50% walorów Trevisana, a jeśli dojdzie do wykorzystania praw do akcji free float może stanowić nawet 58% kapitalizacji spółki.

Ruch firmy z Verony może pomóc wyrwać z marazmu włoski rynek IPO. W tym roku przeprowadzono tylko dwie emisje. Obie dotyczyły lokalnych przedsiębiorstw użyteczności publicznej. Obecnie, oprócz Trevisana, zapisy na akcje przyjmuje także Isagro, producent pestycydów.