- Sytuacja spółki poprawiła się po podpisaniu umów z wierzycielami - uważa Jacek Piechota, wiceminister gospodarki pracy i polityki społecznej. - Dzięki temu mamy do zaoferowania uporządkowane przedsiębiorstwo. Potencjalny partner nie musi już rozmawiać z wieloma podmiotami w sprawie kupna lub współpracy - dodaje. Wiceminister rozmawiał wczoraj z szefami Daewoo-FSO, przedstawicielami Daewoo z Korei oraz związkami zawodowymi na temat przyszłości zakładu.
Zdaniem Janusza Woźniaka, wiceprezesa Daewoo-FSO, pojawiają się partnerzy, którzy chcą wykorzystać część mocy produkcyjnych zakładu. - Prowadzimy rozmowy z firmą, która chciałaby zlecić nam prace w zakresie spawania i lakierowania - przyznał. Rozważane jest także podpisanie umowy ze spółką, która zleciłaby tylko produkcję samochodów. Partner zająłby się dystrybucją, sprzedażą i reklamą samochodów.
Jednak nadal najpoważniejszym kandydatem do kupna spółki jest MG Rover. - Liczymy, że wkrótce MG Rover złoży konkretną ofertę - powiedział J. Woźniak. Ani przedstawiciele dyrekcji Daewoo-FSO, ani wiceminister Piechota nie chcieli ujawnić, z jakimi firmami prowadzone są jeszcze negocjacje w sprawie przejęcia pakietu większościowego. Przedstawiciele związków zawodowych zdradzili, że chodzi o firmę amerykańską.
Dalsze negocjacje ma ułatwić powołanie nowego zarządu. Ministerstwo Skarbu Państwa ma to zrobić w ciągu najbliższych 10 dni.
- Brak nowego właściciela tylko przedłuża agonię spółki - mówi Marek Dyżakowski, przewodniczący Związku Zawodowego Inżynierów i Techników w FSO. Związkowcy duże nadzieje wiążą z powołaniem zarządu. - Czekamy aż nowe władze opracują strategię dla zakładu - dodał.