Zarządzającym chodzi przede wszystkim o to, aby uchronić wysokość świadczeń przed inflacją. A tego inwestycje w akcje nie zapewniają, czego dowiodła prawie trzyletnia bessa na giełdach. Właśnie dlatego największa brytyjska sieć farmaceutyczna Boots Group zrezygnowała z tradycyjnej strategii funduszy emerytalnych, polegającej na inwestowaniu 70% środków w akcje. Aktywa funduszu Bootsa szacowane są na ok. 3,8 mld USD. Zarządzający nim postanowili sprzedać wszystkie akcje i jedną czwartą środków zainwestowali w derywaty, znane jako swapy inflacyjne. Resztę ulokowali w korporacyjnych obligacjach, mających ocenę ratingową AAA. Oprocentowanie jednej trzeciej tych papierów też zależy od inflacji.
Emisję tego typu papierów coraz częściej przeprowadzają też państwa. Na początku września pierwszą zrobiły Włochy. Pozyskały z niej 7 mld euro, ponad dwa razy więcej, niż pierwotnie zakładano. Podobne emisje w najbliższym czasie mają zamiar przeprowadzić rządy Niemiec i Szwajcarii.
W Stanach Zjednoczonych Departament Skarbu już w styczniu 1997 r. wyemitował pierwszą serię papierów wartościowych zabezpieczonych przed inflacją. Znane są tam one jako TIPS-y od pełnej nazwy w języku angielskim brzmiącej "Treasury Inflation Protected Securities". Dotychczas wyemitowano takich papierów już za 166 mld USD, co stanowi ok. 5% łącznej wartości amerykańskich obligacji skarbowych, opiewającej na 3,4 bln USD. Na początku września fundacja charytatywna Billa Gatesa kupiła TIPS-y za 2 mld USD, co stanowi ok. 8% środków, którymi dysponuje.
W minionym tygodniu zarządy czterech funduszy pracowniczych w Nowym Jorku zdecydowały o zainwestowaniu w TIPS-y 3,5% aktywów sięgających 70 mld USD i pochodzących ze składek tamtejszych policjantów, nauczycieli, strażaków i urzędników miejskich.