W ubiegłym tygodniu byliśmy świadkami nieudanej próby sforsowania maksimum z 1 września. To przekreśliło nadzieje na szybką realizację zasięgów, jakie pojawiły się z chwilą przełamania szyi 2-letniej formacji podwójnego dna, szacowanych nie tak dawno jeszcze na 1850-1900 pkt. Pesymiści zauważą teraz na wykresie formację podwójnego szczytu z szyją na 1478 pkt.
Argumentem potwierdzającym ich tezę jest siła podażowej strony rynku, która zaledwie w tydzień sprowadziła notowania pochodnej 200 pkt poniżej szczytu. Sprzyja im również zachowanie niektórych oscylatorów. CCI czy MACD po wygenerowaniu sygnałów sprzedaży są we wczesnej fazie spadków. Średnia CCI dopiero zmieniła kierunek ruchu i minie zapewne kilka sesji zanim ów spadek zostanie powstrzymany i odwrócony. Październikowy wzrost może zatem zostać zniesiony w całości, co pośrednio potwierdza pokonanie poziomu 62-proc. zniesienia ww. impulsu (1580 pkt).
Jedyną przeszkodą w realizacji tego scenariusza jest linia 3-miesięcznego trendu wzrostowego oraz niezwykle ważna EMA-55, czyli średnia wyznaczająca od maja trend na kontraktach. Wspomniany trend wraz z linią łączącą jesienne szczyty tworzy formację trójkąta. W teorii falowej trójkąty występują najczęściej jako IV fale impulsu, co zdaje się być najpoważniejszym argumentem przemawiającym za utrzymaniem rynku w średnioterminowej hossie.
Linia średnioterminowego trendu i jednocześnie dolne ograniczenie trójkąta znajdowało się na poziomie 1530 pkt. Przez niemal całą sesję ów poziom pozostawał niezagrożony, zamknięcie na poziomie 1541 pkt oznacza zaś jego tymczasową obronę. Kształt środowej świecy uwidacznia jednak dalszą presję podażową na tę linię. Sytuacja jest więc patowa i najodpowiedniejszym działaniem jest reagowanie na bieżące wydarzenia bez zajmowania pozycji wyprzedzającej właściwe sygnały.