- Nadszedł czas, byśmy wszyscy byli hojni - powiedział amerykański sekretarz stanu Colin Powell do przedstawicieli ok. 70 krajów w trakcie dwudniowej konferencji zorganizowanej w Madrycie. Według oficjeli z USA, okupacja wojskowa w Iraku kosztuje ten kraj blisko miliard dolarów tygodniowo. Tymczasem zmaga się on z rekordowo wysoką dziurą budżetową - w roku fiskalnym zakończonym przed miesiącem deficyt wyniósł 374 mld USD.

Co najmniej dwie trzecie z 18,5 mld USD stanowią pożyczki. Najwięcej, 5 mld USD, zaoferował Bank Światowy. 4,25 mld USD pożyczy Irakowi Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Pomoc tej instytucji będzie rozłożona na trzy lata, ale piąta część sumy będzie dostępna natychmiast. Japonia zobowiązała się wspomóc dotknięty wojną kraj 3,5 mld USD. Irak może liczyć też na swoich sąsiadów - np. Kuwejt obiecał pół miliarda dolarów.

Do pomocy swoją cegiełkę dołożą kraje europejskie. Wielka Brytania i Hiszpania zaoferowały odpowiednio 900 i 300 mln USD. Komisja Europejska i Włochy dadzą po 200 mln euro, czyli po 236 mln USD.

Bank Światowy i ONZ oszacowały, że na odbudowę infrastruktury Irak będzie potrzebował 36 mld USD w ciągu najbliższych czterech lat. Ok. 12 mld USD pochłonie rekonstrukcja sieci energetycznej, a 7 mld USD systemu wodociągów i kanalizacji. USA zapewniają bezpieczeństwo i odbudowę kilku gałęzi przemysłu, w tym naftowego. Na ten cel przeznaczyły 20,3 mld USD.

Przedstawiciele irackich władz zapewniają, że pomoc nie pozostanie niezauważona. - Irak nie zapomni o tych, którzy stanęli za nim w trudnych czasach - obiecał przy okazji madryckiej konferencji Iyad Allawi, szef popieranego przez Amerykanów rządu irackiego. Jego słowa potwierdził minister handlu Ali Alawi. Powiedział biznesmenom, że spółki z krajów, które sfinansują odbudowę dawnego imperium Husajna, będą miały większe szanse otrzymać tam kontrakty.