Citigroup i Merrill Lynch były w pierwszych 9 miesiącach br. największymi gwarantami emisji kalifornijskich obligacji municypalnych. Każdy z nich przeprowadził emisje o łącznej wartości 5,9 mld USD. Citigroup zarobił na tym około 30,9 mln USD, a Merrill 30,1 mln USD. Różnica wynika z tego, że nieco inne były w obu przypadkach wielkości emisji i rodzaje sprzedawanych papierów.
Dług Kalifornii jest największy, bo sięga 38 mld USD, ale poza wielkością nie jest niczym wyjątkowym. W całych Stanach Zjednoczonych lokalne władze emitują coraz więcej obligacji, do czego z jednej strony zachęca je najniższy od ponad pół wieku poziom stóp procentowych, a z drugiej zmusza konieczność refinansowania rosnących deficytów budżetowych. Pieniądze pozyskiwane ze sprzedaży papierów dłużnych przeznaczane są zaś na wszystko: od programów socjalnych po budowę szkół i autostrad, i to bez podnoszenia podatków.
Boom w samą porę
Ten boom na rynku obligacji municypalnych przyszedł w samą porę dla banków inwestycyjnych, którym w innych segmentach interesy szły o wiele gorzej. W ub.r. amerykańskie władze stanowe i lokalne wyemitowały obligacje za 358,7 mld USD, co okazało się rekordem. Jednocześnie emisje akcji w skali światowej zmniejszyły się o 18%, a wartość fuzji i przejęć spadła o 30% w porównaniu z 2001 r.
W tym roku sprzedaż amerykańskich obligacji municypalnych może być jeszcze większa. Tom Doe, szef firmy Concorde analizującej ten rynek, uważa, że łączna wartość papierów może sięgnąć nawet 390 mld USD. Od dwóch lat również w skali całego kraju liderem tego rynku jest Citigroup. Gwarantował on w pierwszych trzech kwartałach emisje obligacji municypalnych o łącznej wartości 30,1 mld USD i pobrał za te usługi w sumie 157 mln USD prowizji. Prawie 20% zarobił w Kalifornii. Jeszcze większy udział, bo 27,5%, Kalifornia miała w przychodach z tego tytułu Merrill Lyncha.