Początek tygodnia na rynku kontraktów terminowych nie przyniósł poprawy nastrojów. Piątkowa sesja za oceanem dawała nadzieję na przynajmniej krótkotrwałe odreagowanie ostatnich spadków, niemniej jednak widać, że rynek nie bawi się w sentymenty, tylko realistycznie ocenia sytuację. Początek notowań charakteryzował się niewielkimi zmianami kursu kontraktów - dopiero w ciągu ostatnich dwóch godzin uaktywniła się strona podażowa i kurs kontraktów na WIG20 stracił ponad 20 punktów przy biernej postawie byków. Sytuacja okołorynkowa jest naprawdę nieciekawa. Słabnący złoty, wyprzedaż na rynku obligacji i wzrosty rynkowych stóp procentowych nie sprzyjają zakupom na giełdzie. Dodatkowo cieniem na inwestycje w naszym regionie kładzie się aresztowanie prezesa rosyjskiego Jukosu.

Obraz techniczny również uległ poważnemu pogorszeniu w ostatnim czasie. Bardzo szybki i silny spadek z poziomu ostatniego lokalnego szczytu narobił sporo zamieszania w szeregach byków. W obecnych okolicznościach ostatnią deską ratunku dla wciąż aktualnego jeszcze średnioterminowego trendu wzrostowego jest wsparcie wyznaczone przez wrześniowe minimum na wysokości 1476 pkt. Gdyby doszło do przełamania tej wysokości, wówczas należałoby oczekiwać realizacji formacji podwójnego szczytu, a tym samym dalszego spadku kursu kontraktów, nawet do wysokości około 1200- -1250 pkt. W przypadku odreagowania spadków najbliższy opór znajduje się w przedziale 1570-1580 pkt.

Obecnie największy wpływ na notowania mają czynniki makroekonomiczne - jeżeli rządowi uda się ograniczyć przyszłoroczny deficyt i tym samym odbudować zaufanie rynków, wówczas indeksy mogą powrócić do wzrostów. W przeciwnym razie czeka nas realizacja podwójnego szczytu. Na drugim planie pozostaje oczekiwanie na publikacje wyników spółek za III kwartał.